czwartek, 1 stycznia 2015

[ 2015 - dziś tak bardziej refleksyjnie ]



Witam Was wszystkich w nowym 2015 roku :-)

Moja noc sylwestrowa spędzona z córcią w brzuchu zaczęła się od przejedzenia pysznym jedzeniem, przegraną z mężem w karcianego Warhammera i głupiutką aczkolwiek śmieszną komedią o dwóch Panach udających policjantów. O północy obejrzeliśmy przez okno fajerwerki słuchając discopolowych hitów Zenka Martyniuka w TV i pijąc szampana dla dzieci o smaku truskawkowym :-) Jako że wkroczyłam znów w okres wahań nastrojów oglądając fajerwerki gładziłam się po brzuszku mówiąc do córeczki a przy okazji płacząc i uśmiechając się jednocześnie. Zaczęło do mnie docierać, że nadchodzący rok będzie wprowadzał gigantyczne zmiany w moje i nie tylko moje życie.

Czy mam jakieś noworoczne postanowienia?
Chyba nie, bo wiem, że życia nie da się zaplanować. Oczywiście chciałabym wprowadzać zmiany w swoje życie, mniej wydawać, jeść zdrowiej, bardziej dbać o siebie, męża i dom, doprowadzić swoją wagę do zadowolenia a nie rozpaczy, ale wiem, że życie jest nieprzewidywalne i zawsze coś się "rozjedzie". Dlatego w tym roku nie planuję. Co będzie - to będzie.

Za ok 2,5 miesiąca na świecie pojawi się nowy członek naszej rodziny. To chyba będzie największa zmiana w moim życiu do której będę musiała/chciała dopasować moją codzienność. Trochę się boję jak to będzie. Nigdy nie wyobrażałam siebie jako matki. Nie wiem czy podołam temu wyzwaniu. Oczywistym jest, że chciałabym być najlepszą matką pod słońcem, ale czy mi się to uda? Córcia kica sobie jak króliczek w moim brzuchu nieświadoma rozterek swojej mamy. Mam nadzieję, że będziemy z mężem w stanie zapewnić jej wszystko o czym będzie marzyła, że zapewnimy jej niezapomniane dzieciństwo, że na jej buzi będzie jak najczęściej gościł uśmiech, że zawsze będzie wiedziała, że cokolwiek by się nie wydarzyło jest kochana, mądra i ważna.

Jak myślę o swoim dzieciństwie to nie mam jakiejś mega radości i ogromu wspomnień w moim sercu. Zawsze ode mnie dużo wymagano. Z jednej strony wiem, że gdyby nie to, to teraz byłabym zupełnie inna a z drugiej strony gdyby moje dzieciństwo było inne to może byłoby trochę bardziej beztroskie i niezapomniane.
Swoich wspomnień i tak już nie zmienię, ale mając świadomość, że mam wpływ na to czy ten mały skarb, który noszę obecnie pod sercem będzie mógł za kilkanaście lat powiedzieć "miałam najcudowniejsze dzieciństwo pod słońcem" chciałabym zrobić wszystko, żeby faktycznie tak było.
Odkąd zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym modlę się po cichu o to każdego dnia.

Na nadchodzący rok życzę sobie przede wszystkim zdrowia, spokoju ducha, cierpliwości i odwagi.

A Wam, żeby spełniły się Wasze plany, postanowienia i marzenia  :-)

pozdrawiam,
diabelnieanielska