sobota, 12 listopada 2016

[ Historie Kuby - tydzień 6 ]




Kolejny tydzień minął tak szybko, że nie możemy w to uwierzyć. 

Weekend rozpoczęliśmy odwiedzinami taty kolegów ze starej pracy. Oczywiście, gdy w zasięgu wzroku jest imprezka to nie śmiałem nawet spać. Grzecznie leżałem i czuwałem :) Wujek Adam nawet potrzymał mnie na rękach - reszta się bała. Dostałem też fajne prezenty - sowę która chowa w sobie termofor, bluzę, buciki :) Rodzice byli przede wszystkim szczęśliwi, bo pomimo, że wieczorkiem przy gościach za wiele nie spałem to przespałem całe przedpołudnie, więc rodzice mogli spokojnie przygotować całą gościnę. W międzyczasie, gdy robiłem przerwy na jedzonko podczas dnia tata wpadł na pomysł żeby położyć mnie w moim łóżeczku, gdzie mamusia zawiesiła już karuzelę. Nie muszę chyba mówić jak bardzo mi się podobała? Wodziłem wzrokiem za smokiem, rycerzem i koniem a rodzice się zachwycali jak mądrze obserwuję co się dzieje. Dodatkowo Laura miała atrakcję, bo wspinała się na łóżeczko i mnie pilnowała. Kochana ta moja siostrzyczka. Oczywiście całe imprezowe show skradła Laurka :) 

Niedziela minęła poimprezowo czyli dosyć leniwie. Wszyscy troszkę poleniuchowaliśmy i nawet poleżałem z moją siostrzyczką na brzuszku :) Laura cały czas wyrywa się żeby mnie przewijać. Pomaga mamie rozpinać moją pieluszkę, obserwuje co mama robi, podaje chusteczki do wycierania mojej pupy i robi mi wtedy cacy cacy :) Jak już mam suchą pieluszkę i leżę gdzieś w zasięgu wzroku Laury to podbiega do mnie i mnie przytula i całuje. Mama się wtedy strasznie rozczula :)
Żeby nie było tak pięknie to Laurka parę razy została skrzyczana przez mamę, bo wspina się na mój wózek jak w nim leżę i składa mi daszek. Na daszku wisi małpka i za każdym razem jak Laura ją składa to dostaję małpką w głowę.

W poniedziałek mama stwierdziła, że idziemy na spacer. Był to nasz pierwszy dzień bez nikogo do pomocy. Mamusia była troszkę przerażona, ale świetnie sobie poradziła. Cały czas powtarza, że jesteśmy drużyną i musimy współpracować - ona, Laura i ja. Laurka jest kochaną siostrzyczką. Pomaga mamusi zmieniać mi pieluszki, podaje to o co mamusia poprosi, gdy ta mnie trzyma i potrzebuje 'trzeciej ręki'. A wieczorami, gdy jesteśmy kąpani to Laura myje mi nóżki :-) Rodzice się ze mnie śmieją, że dolewam sobie do kąpieli :-)

We wtorek, czyli w nasz drugi dzień we trójkę mama dostała mobilizacji. Do 13.00 zdążyła zrobić śniadanie, zjeść z Laurą, karmić i przewijać nas w międzyczasie, poćwiczyć godzinę, wykąpać się, ugotować obiadek i do tego poszliśmy jeszcze do Klubu Malucha, żeby Laura mogła się wyszaleć. Mama postanowiła, że nauczy znów Laurę spać w dzień, żeby mieć chociaż chwilę na odsapnięcie. W czasie snu Laury śpię i ja, więc mama wtedy odpoczywa :) Chociaż na przykład w czwartek daliśmy mamie popalić troszkę, bo jak ja usnąłem i mama poszła usypiać Laurę to potem jak Laura już spała ja się obudziłem. Gdy mama mnie ogarnęła, nakarmiła i przewinęła znów usnąłem. A jak mama się położyła to Laura się obudziła z płaczem i mama znów pobiegła do niej. Przez płacz Laury obudziłem się i ja i tak przez dwie godziny w kółko budziłem się albo ja albo Laura. Mama miała urwanie głowy. 

Mama zaczęła wprowadzać już codzienny rytuał. Rano śniadanie i zbieranie się albo na spacer albo do Klubu Malucha. I nawet jak było zimno i padał lekki deszcz to wychodzimy na szybki spacer żeby się dotlenić, bo wtedy i ja i Laura lepiej śpimy. Po powrocie jest czas naszej drzemki i mamusi odpoczynku o ile jej na to pozwolimy. Po pobudce jest obiadek i potem mamusia kładzie mnie na kocyku na podłodze a obok z Laurą bawią się klockami, czytają książki i robią wiele innych ciekawych rzeczy. Mama ma też postanowienie żeby robić nam wiele zdjęć, bo powiedziała tacie że ma wrażenie że jestem poszkodowany, bo Laurze robiła zdjęcia non stop jak była mała a teraz nawet nie ma czasu aparatu wyjąć taki mamy napięty grafik w ciągu dnia.

Jeśli chodzi o mój rozwój to zaczynam wysyłać pierwsze uśmiechy :) Mama to się aż popłakała ze wzruszenia :) cały czas i mi i Laurze powtarza jak mocno nas kocha. 

A wieczorem jak przychodzi tatuś to jest wspólne tulenie. Póki ja jeszcze jestem mało absorbujący to leżę i obserwuję jak tatuś bawi się z Laurą. 

Cały piątek minął mamusi na pakowaniu nas do wyjazdu do dziadków. Wieczorem po kąpieli ruszyliśmy w drogę. Po drodze mamusia raz mnie nakarmiła i zajechaliśmy na miejsce o północy. Całą drogę przespałem :)