piątek, 23 stycznia 2015

[ szkoła rodzenia - zajęcia nr 3 ]



Kolejne zajęcia w szkole rodzenia zaczęły się od ćwiczeń z fizjoterapeutką. Godzina oddychania i uczenia się pozycji, które mogą ulżyć w bólu porodowym. Myślę, że jest to bardzo przydatna wiedza, ale trochę się obawiam, że "w praniu" będzie ciężko zastosować niektóre poznane techniki. Na zajęciach towarzyszy nam relaks, śmiech, rozluźnienie a podczas porodu będziemy mieli zdecydowane przeciwieństwo. Jestem jednak dobrej myśli, bo cały czas w mojej głowie brzmią słowa położnej z pierwszych zajęć, że "jeśli będziemy współpracować z położną to wszystko powinno pójść dobrze". 

Po ćwiczeniach przeprowadzony został 2 godzinny wykład o kąpieli, opiece i pielęgnacji noworodka jak również o przygotowaniu wyprawki. 
Każda para dostała dwa niemowlaki, na których mogliśmy przetestować wieczorne przygotowanie malucha do snu począwszy od rozebrania malucha z ubranek, poprzez kąpiel, pielęgnację i kończąc na ubieraniu. 
Pani Położna omówiła szczegółowo co powinniśmy zabrać ze sobą do szpitala dla dziecka, jak przygotować wyprawkę w domu, czym się sugerować np przy wyborze łóżeczka, materaca czy wózka. W trakcie zajęć padało dość dużo pytań od par, ale każde z nich potwierdzało tylko wiedzę, którą już zdążyłam nabyć. 

Położna powtórzyła również znaną już i rozpowszechnioną w internetach teorię, że jeśli chodzi o pielęgnację malucha to "im mniej tym lepiej". 

Jako, że ja mam już swoją wyprawkę prawie gotową a torby do szpitala praktycznie przygotowane miałam możliwość skonfrontowania wiedzy przekazanej przez Położną z tym, co udało mi się dowiedzieć w internecie i w poradnikach. 
Większość się zgadzała. Rozbieżności jakie najbardziej rzucały się w oczy dotyczyły produktów do pielęgnacji dziecka, bo pani Położna polecała konkretne kremy itd, ale z naciskiem na to, że każde dziecko reaguje inaczej i że to co poleca wcale nie musi być odpowiednie dla naszego malucha. Ja już większość kosmetyków do pielęgnacji zakupiłam, więc nie będę ich na razie zmieniać chyba, że okażą się nienajlepsze dla dziecka, gdy już będę z nich korzystać. 

Jedyne co zbiło mnie z tropu to to, żeby nie kupować zapasu pieluch jednorazowych. Ja na razie zaopatrzyłam się w jedno małe opakowanie pieluch Dada, bo słyszałam, że są one na równi dobre z Pampersami a nawet lepsze i nawet Pani Położna to potwierdziła, że większość młodych mam właśnie te pieluchy najbardziej chwali. Zatem dobrze, że nie zakupiłam od razu całej masy pieluch tak jak planowałam, bo jeśli się okaże, że mała będzie miała na nie uczulenie to tylko by się reszta zmarnowała. Na szczęście sklepy mamy pod nosem, więc jeśli jakiekolwiek produkty nie będą się sprawdzały zawsze będzie można szybko wyskoczyć do sklepu.

I jeszcze dobra rada z zajęć, którą zastosuję to taka, żeby świeżo upieczony tatuś miał przygotowaną oddzielną torebkę z rzeczami, w które będzie ubrany maluszek po porodzie. Wg relacji Pani Położnej w większości wygląda to tak, że tatuś nawet jak wie co i gdzie znajduje się w torbie to z tych emocji dostaje małpiego rozumu i po prostu zamiast przynieść konkretne rzeczy to przynosi całą torbę co oczywiście nie jest złym wyborem, ale wnosi trochę chaosu. 
Tak więc drogie przyszłe mamy warto pomyśleć o tym wcześniej, żeby zaoszczędzić i sobie i innym niepotrzebnego zamieszania. 

Z każdymi kolejnymi zajęciami utwierdzam się, że będzie dobrze. Oczywiście mam obawy jak to będzie, czy sobie poradzę itd, ale wiem, że prawie każdy przez to przechodzi i po prostu trzeba w siebie wierzyć... i nie bać się własnego dziecka :-)

pozdrawiam, 
diabelnieanielska