czwartek, 15 stycznia 2015

[ szkoła rodzenia - zajęcia nr 2 ]


Dziś odbyliśmy z mężem drugie z pięciu zajęć w szkole rodzenia. Dzisiejszy temat to "Rodzina w nowej roli. Psychiczne zagadnienia połogu i znaczenie kontaktu z dzieckiem. Baby blues. Kto pomaga, kto przeszkadza." 

Wykład poprowadziła założycielka szkoły, która kiedyś pracowała w szpitalu na Żelaznej. Moje wrażenie pod względem samej jej osoby bardzo pozytywne. Po prostu wulkan energii. Bardzo dużo informacji w krótkim czasie, ale przekazanych bardzo fajnym językiem, bez niepotrzebnego spinania się, ze sporą dawką humoru :-) 

Na poprzednich zajęciach mężczyźni bardziej usypiający się - dziś się obudzili. Dużo w tym było też zasługi sztucznych noworodków, które każda para dostała od razu po wejściu do sali. Sam wykład, ani późniejsze ćwiczenia nie obejmowały żadnych czynności związanych z maluchem, ale mogliśmy już poczuć ciężar nadchodzącego czasu (lalki odzwierciedlają zarówno wagę jak i wzrost średnio rodzącego się noworodka). Przez całe zajęcia pary przekazywały sobie malucha. Również i my. Mój mąż oczywiście próbował cały czas mnie rozśmieszać układając malucha w różne śmieszne pozy :-) Ja skupiłam się bardziej na jego trzymaniu i układaniu sobie w różnych pozach, podnoszeniu itd.

Prowadząca poruszyła dziś bardzo ważne tematy. Wielu mężczyzn nie czuje na sobie wagi sytuacji jaką jest poród, a co dopiero to co się dzieje z kobietą podczas połogu. Ważne jest żeby mężczyzna zachował spokój i nie spanikował podczas gdy kobieta będzie przechodziła wahania nastroju spowodowane skokami adrenaliny i hormonów w swoim organizmie. Muszę powiedzieć, że trochę obawiam się jak takie skoki zadziałają w moim organizmie. Mam nadzieję, że oboje z mężem będziemy umieli sobie z nimi poradzić i jeśli się pojawią przejdziemy przez nie w miarę płynnie.

Poruszony został również temat tego jak zapewnić przestraszonemu dziecku, które dopiero co opuściło bezpieczne dla niego miejsce - nasz brzusio - spokój i wparcie. Ważne żeby jak najwięcej je przytulać i sprawić by poczuło przy nas to co czuło będąc jeszcze w brzuchu, czyli m.in. bicie serca matki, ciepło, zapach, głosy, które słyszało jeszcze przed wyjściem na ten świat. Musimy zapewnić mu wszystko, aby wiedziało, że ten nowy dla niego świat jest gotów na niego i też przyjmuje go z radością.

Prowadząca zwróciła również uwagę podkreślając parokrotnie to, że czas od razu po urodzeniu dziecka jest czasem dla rodziny. Nie dla babć, dziadków, ciotek i wujków tylko dla naszej najmniejszej komórki, czyli mamy, taty i dzidziusia. Panowie - warto wziąć urlop ojcowski od razu po powrocie ze szpitala, żeby te pierwsze dni maluszka spędzić właśnie z nim. Odłożyć na bok inne sprawy i całkowicie zapewnić bezpieczeństwo i wsparcie nie tylko dziecku, ale przede wszystkim wykończonej porodem mamie. Dziadkowie i pozostali odwiedzający mogą tylko przeszkadzać i powodować niepokój maleństwa, które i tak wiele przeżyło "wyskakując" z bezpiecznego brzucha do całkiem nowego otoczenia, więc całe stado nachylających się nad nim głów może być dodatkowym czynnikiem stresującym. Oczywiście wszyscy wiemy jak wyglądają realia. Sama byłam zaproszona na odwiedziny dziecka mojej koleżanki gdy te miało niecałe dwa tygodnie. Ale pamiętajmy, że najważniejsze jest dziecko a nie utrzymanie naszych więzi towarzyskich. To może poczekać. 

No i wystąpił też krótki ale radujący wszystkich aspekt seksu po porodzie, czyli kiedy już będzie można :-)

Po części wykładowej trwającej godzinę nastąpiła część ćwiczeniowa. Pani fizjoterapeutka wprowadziła w życie ćwiczenia wspomagające łagodzenie bólu porodowego. Panowie tym razem mieli aktywne 1,5 godziny masowania swych ciężarnych kobiet. Dodatkowo przedstawiono nam model oddychania w pierwszym okresie porodu - rozwierania. Oczywiście z zaleceniem trenowania w domu. Na pewno skorzystam, bo jestem zdania, że prawidłowe oddychanie może na prawdę pomóc przy porodzie. 

A za tydzień tematem głównym jest kąpiel, opieka i pielęgnacja nad noworodkiem. Czekam z niecierpliwością :-)

pozdrawiam,
diabelnieanielska