środa, 28 stycznia 2015

[ być KOBIETĄ w ciąży ]



Do napisania tego postu natchnęło mnie weekendowe spotkanie ze znajomymi moimi i męża. Spotkanie było typowo na spontanie. Uzbierało się nas 5 małżeństw (1 bezdzietna, 1 mająca jedno małe dziecko, 1 mająca dwójkę małych dzieci, 2 w ciąży w tym my). 

Wielką uwagę ( nie tylko moją jak się później okazało ) zwróciła druga koleżanka w ciąży. Pierwsze pytanie jak ją zobaczyliśmy brzmiało: A ty jak się czujesz? Jak znosisz ciążę? 
Koleżanka ma termin na czerwiec. Nasze pytania były jak najbardziej uzasadnione. Zaraz Wam opiszę dlaczego. Zanim jednak to uczynię opowiem Wam coś szybkiego.

Gdy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży w mojej głowie zaświeciła się od razu lampka z informacją "tylko nie zrób z siebie zapuchniętego, niezadbanego wieloryba". Co tu ukrywać. Moje gabaryty nie są w rozmiarze XS ani nawet S. Bliżej mi było przed ciążą do L. Od początku wertowałam internet pod kątem haseł "Jak nie przytyć w ciąży", "Jak się zdrowo odżywiać w ciąży" oraz standardowo "Jak wrócić do formy po ciąży". Oczywiście wcale nie zamierzałam się głodzić ani odchudzać, bo maleństwo stanęło na pierwszym miejscu i zrobiłabym wszystko, żeby było zdrowe nawet kosztem siebie. Jednak wiedziałam i mam nadzieję, że nadal uda mi się to utrzymać oraz że będę miała taką  możliwość po porodzie będę starała się utrzymać w ryzach. 

Dodatkowo jak tylko powiedzieliśmy moim rodzicom o ciąży przez pierwszy okres słyszałam od mojej mamy, że mam o siebie dbać, ładnie się ubierać i nie zrobić z siebie typowej baby w ciąży z zapuchniętymi oczami, nadwagą i w rozciągniętych starych dresach, które jako jedyne będą na mnie wchodziły :-) 

I tak oto można by powiedzieć, że od samego początku z każdym kolejnym dniem wprowadzam w życie plan "bycia KOBIETĄ w ciąży". Rano zaczynam od relaksującego prysznica, potem masaż najbardziej newralgicznych części ciała kremem na rozstępy, co kilka dni po każdym myciu głowy noszona godzinę lub dwie maska do włosów, aby podciągnąć dodatkowo ich formę, domowy zestaw ubrań, ale raczej z tych ładniejszych, zadbane i pomalowane paznokcie bez odprysków i delikatny makijaż. Czasem zaszaleję, zrobię peeling ust i pomaluję się jakąś ładną pomadką cieszącą oczy przy każdym przejściu koło lustra. Wieczorem powtórka z rozrywki, czyli dokładny demakijaż, kąpiel i cały rytuał kremów i pielęgnacji. 
Przy wyjściu z mieszkania dodatkowo się podrasowuję i zakładam jeszcze ładniejszy, tym razem wyjściowy zestaw ciuchów, kolczyki i naszyjnik czy bransoletkę. 

Wracając do koleżanki. Ona wyglądała właśnie tak, jakby dopiero co odeszła od toalety przy której wymiotowała co najmniej dwa dni. Włosy rozczochrane, twarz szarobura, niepomalowana, oczy zapuchnięte, ubrania porozciągane, stary skundlony sweter i taki grymas na twarzy jakby co najmniej cierpiała od kilku miesięcy. I pomimo, że chciałabym to wyolbrzymiać - jednak tego nie robię. Gdy jednak odpowiedziała na nasze pytanie, że czuje się wyśmienicie i nic jej nie dolega zastanowiłam się jakim cudem jej mąż wypuścił ją z domu w takim stanie. Na prawdę przykro się na nią patrzyło, bo ciąża to jednak czas, gdzie szczególnie możemy o siebie zadbać mając na to często czas. Można to zrobić w minimalnym stopniu malując tylko rzęsy tuszem i usta błyszczykiem, zakładając wyprasowane, dopasowane ubrania i już samopoczucie rośnie. 

Niektórym teorie, które wygłaszam mogą wydawać się godnymi pustej lali, ale na prawdę moim zdaniem ważne jest, aby nawet przy przybywających kilogramach i nie ma co ukrywać, że nawet z wielgaśnym brzuchem, chodząc jak pingwin z wbitym w tyłek kijkiem (niestety przy moich bólach pleców często tak to wygląda) można wyglądać i czuć się zarówno kobieco jak i seksownie. Oczywiście żeby nie pisać przez cały post jak to jest idealnie w ciąży stwierdzam, że ja też mam te kiepskie dni, w których marzę tylko o tym, żeby nie wyściubić nosa poza koc i przechodzić cały dzień w piżamie, ale mimo wszystko staram się jednak, aby każdego dnia przechodząc koło lustra nie odwracać głowy w drugą stronę i nie wpadać od razu w depresję. 

Podsumowując: mój z reguły mało spostrzegawczy mąż, gdy wróciliśmy po spotkaniu ze znajomymi do domu, jak już leżeliśmy w łóżku mocno się do mnie przytulił błądząc rączkami po całym moim ciążowym ciałku powiedział: Cieszę się, że tak o siebie dbasz. Jesteś piękna :-) 

A wy? Jesteście KOBIETĄ w ciąży czy nie zaprząta wam to głowy? :-)

pozdrawiam, 
diabelnieanielska