Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 listopada 2015

[ american chocolate cookies ]

Dawno nie było u mnie przepisu na coś pysznego, więc dziś chciałabym Wam przedstawić:
a ) szybki
b ) pyszny
c ) prosty
przepis na amerykańskie ciasteczka czekoladowe.
Uwaga! Znikają w zastraszającym tempie!




Składniki:
140 g gorzkiej czekolady min. 50 % kakao pokruszonej na drobne kawałki
130 g miękkiego masła pokrojonego na kawałki
100 g cukru
100 g cukru brązowego
1 jajko
2 łyżeczki cukru waniliowego
180 g mąki pszennej
pół łyżeczki sody oczyszczonej
pół łyżeczki proszku do pieczenia
1 szczypta soli


Wykonanie:


Rozgrzewamy piekarnik do 180 stopni.


Wszystkie składniki poza czekoladą dokładnie wymieszać na jednolitą masę. Gdy już to zrobimy dodajemy czekoladę.

Za pomocą dwóch łyżeczek formujemy małe kulki wielkości orzecha laskowego i układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia w odległości ok 5 cm od siebie.

Z tej porcji wychodzi ok 30 ciasteczek, czyli musimy mieć dwie blaszki które wkładamy do piekarnika jedna po drugiej.

Piec ok 10-12 minut aż ciasteczka nabiorą złocistego koloru. Po wyjęciu pozostawić do wystygnięcia. Jeśli uda Wam się nie zjeść wszystkich od razu to można je przechowywać w szczelnym pudełku, woreczku :-)

Smacznego :-)
diabelnieanielska

piątek, 11 września 2015

[ zupa królewska ]

Gdy byłam na studiach miałam koleżankę. Pewnego razu podczas wspólnie spędzanego czasu przygotowałyśmy zupę z jej przepisu. Nie pamiętam skąd ona miała przepis, ale u mnie w przepiśniku zupa ta widnieje pod nazwą "zupa Majki".  Pomimo, że jak zobaczycie listę składników pewnie zaczniecie się zastanawiać: "mięso mielone w zupie? chyba upadła na głowę..." to muszę Was zapewnić, że ja dosłownie takie same myśli miałam gdy koleżanka pokazała mi przepis.
Co prawda owa Majka koleżanką być przestała, ale przepis na zupę pozostał i muszę Wam powiedzieć, że jest moim zdaniem pyszna.

Roboczo nadałam tytuł zupie - Królewska. Nie wiem czemu. Taki mam kaprys ;-)

Zapraszam!

Składniki:
0,5 mięsa mielonego
3 papryki (żółta, zielona, czerwona)
1-2 pory (duże)
2 cebule
1 puszka kukurydzy
3 serki topione - u mnie 1 śmietankowy, 2 ziołowe
2 kostki rosołowe
grzanki - lub bułeczki do własnoręcznego zrobienia grzanek
sól, pieprz, oregano/bazylia

Wykonanie:

Mięso mielone podsmażyć na patelni, można odrobinę posolić. Przekładamy do miski i odstawiamy na bok. Następnie podsmażamy cebulę. Gdy się zarumieni dodajemy do miski z mięsem.

Umyć i oczyścić papryki, pokroić. Pokroić w kostkę marchewkę, pora w paski. 

W osobnym garnku zagotować 2 szklanki wody, dodać odrobinę masła, wrzucić kukurydzę i gotować ok. 3 minuty. Odcedzić.

Zagotować ponad połowę garnka wody (ok 3 litry). Dodać kostki rosołowe. Wrzucić do zagotowanego bulionu paprykę, pora i marchew. 

Gdy warzywa będą na w pół miękkie do bulionu z warzywami dodajemy wcześniej przygotowane mięso oraz cebulę. Całość gotujemy na niewielkim gazie. 
Pod sam koniec gotowania dodać kukurydzę, odrobinę bazylii/oregano do smaku. 

Następnie dodać pokrojone na mniejsze kawałki serki topione i gotujemy aż się rozpuszczą. 

Zupę gotujemy do momentu zmiękczenia się warzyw. Ważne żeby zupa poprzez serki topione nabrała gęstej konsystencji. W miarę potrzeb można zupę posolić i dodać więcej pieprzu czy innych przypraw. Zupę podaje się gorącą z grzankami.


W między czasie można przygotować grzanki. Bułeczkę kroimy w kosteczkę i prażymy na suchej patelni do uzyskania zadowalającego zarumienienia.

SMACZNEGO! :)

pozdrawiam,
diabelnieanielska

czwartek, 27 sierpnia 2015

[ domowa wędlina z kurczaka ]

Moja mama to pomysłowa kobieta. Ostatnimi czasy ma dużą fazę na zdrowe, nieprzetworzone jedzenie. Chociaż jak się dłużej zastanowię to taką fazę miała od dawna, ale dopiero teraz jej się nasiliło. Ja - z czasów jak jeszcze mieszkałam w rodzinnym domu a było to ponad 10 lat temu przypominam sobie, że raz na jakiś czas jedliśmy pyszną, domową, drobiową wędlinkę roboty właśnie wspomnianej przeze mnie mamy. Teraz, gdy już jestem "na swoim" również czasem zdarza mi się taką wędlinę przygotować. Znika z lodówki w dziwnych okolicznościach i w strasznym tempie. Zapraszam  Was dziś na ten prosty i pyszny przepis :-)



Składniki:
kilka ćwiartek kurczaka (u mnie przeważnie 2-3)
przyprawy, które lubimy
żelatyna
folia spożywcza
kawałek sznurka
garnek + woda

Przygotowanie:

Oddzielamy mięso od kości, Ja oddzielam również skórę, ale dla soczystości wędliny można na połowie zostawić.


Rozkładamy kilka warstw folii i układamy na niej kurczaka. Posypujemy przyprawami i dość sporą ilością żelatyny spożywczej. Potem umiejętnym ruchem zawijamy folię w ścisły rulon. Z obu stron zawiązujemy sznurkiem. Ważne, żeby folia była mocno ściśnięta i naprężona. Ja dodatkowo uciskam prowadząc przez całość dodatkowo sznurek.


Gdy nasza wędlinka jest zapakowana najlepszym rozwiązaniem jest zostawić ją w lodówce na jakiś czas w celu zaprzyjaźnienia się przypraw z kurczakiem. Potem grzejemy dość sporą ilość wody w garnku i gdy będzie już prawie wrząca wkładamy do niej wędlinę. Zmniejszamy gaz na minimum (ważne - woda nie może wrzeć!) i parzymy ok. 1,5 h. Po tym czasie wyjmujemy do wystudzenia. 

Najlepiej smakuje i najlepiej się kroi po przestanej nocy w lodówce :-)

pozdrawiam,
diabelnieanielska

czwartek, 20 sierpnia 2015

[ Boeuf bourguignon wg Julii Child ]


Dziś chciałabym Wam przedstawić jak z tego :


Zrobić to: 



























Czyli dziś zapraszam na osławioną w filmie "Julie i Julia" wołowinę po burgundzku z przepisu Julii Child.
Wszystko zaczęło się od tego, że przy oglądaniu filmu potrawa ta została tak wychwalona przez postacie, że nie mogłam się oprzeć. Zbierałam się i zbierałam. W końcu przyszedł Dzień Ojca i postanowiłam przyszykować tą potrawę mężowi. Jako, że zawsze prosił mnie o jakieś danie z wołowiną a ja się wzbraniałam stwierdziłam, że to ten czas. 
Poniższy przepis powstał po połączeniu przepisu oryginalnego i małych zmian skonfrontowanych z licznymi przepisami w internecie. Wyszło przepyszne, chociaż jakbym miała robić to danie jeszcze raz to pozbyłabym się boczku, bo za nim nie przepadam. 
Muszę jeszcze tylko dodać, że przepis jest BARDZO prosty. Jedynym minusem jest to, że pieczenie trwa 3 godziny, co ciężko jest wytrzymać, gdy po kuchni unoszą się takie piękne zapachy :-)

Ok. Zaczynamy :-)

Składniki:
500 g wołowiny
10 dag boczku wędzonego
3 średnie marchewki
10 małych cebulek szalotek - ja użyłam czterech średnich cebul pokrojonych na części bo nie znalazłam szalotek
2 ząbki czosnku
puszka pomidorów bez skórki
200 ml czerwonego wytrawnego wina
200 ml bulionu wołowego
trochę mąki do obtoczenia mięsa
olej do smażenia
liście laurowe, ziele angielskie, sól, rozmaryn, tymianek

Wykonanie:


Pokroić boczek w kostkę, podsmażyć do zrumienienia na patelni. Przekładamy do naczynia żaroodpornego.



Wołowinę pokroić w duże kostki, obtoczyć każdy kawałek w mące i obsmażyć z każdej strony na wytopionym tłuszczu z boczku. Jeśli tłuszczu zostało zbyt mało można dodać trochę oleju. Dodajemy do boczku. 


Wszystko delikatnie solimy po wierzchu szczyptą soli.


Na tej samej patelni obsmażyć do zrumienienia pokrojoną w grube plastry marchew, podzieloną na kilka części cebulę, rozgniecione ząbki czosnku. 


Dodać na mięso pomidory z puszki a następnie podsmażone warzywa.


Bulion wołowy wymieszać z winem i zalać wszystkie składniki. 


Dodać kilka ziaren pieprzu, liście laurowe, trochę suszonego tymianku i rozmarynu.


Przykryć wszystko i wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni na 3 godziny.


Całość po upieczeniu powinna wyglądać następująco: 


Jeść z pokrojoną, świeżą bagietką. Można też połączyć z ziemniakami jednak trochę szkoda niszczyć smak takim pospolitym warzywem (chociaż ja ziemniaki uwielbiam!) :-)


Prawda, że smakowicie?

polecam i życzę smacznego,
diabelnieanielska

czwartek, 16 lipca 2015

[ przepyszne batoniki/ciasteczka muesli ]

Kto lubi podżerać słodycze ręka do góry! No niestety moja ręka wzniosła się w ekspresowym tempie. Nie ma co ukrywać, że lubię zjeść :) Jedzenie jest czymś co mnie uspokaja i zapełnia mój czas. Lubię jeść, gdy oglądam film, czytam książkę czy krążę po internecie. Czasem padało na tabliczkę czekolady, czasem na jakieś ciasteczka czy ciasto. Od zawsze lubiłam sama przygotowywać różne ciasta i desery. Jakiś czas temu mama podsunęła mi mega szybki przepis na batoniki a właściwie ciasteczka muesli. Kto lubi tego typu rzeczy zapraszam do zapoznania się z przepisem i wypróbowania, bo samo przygotowanie to tylko chwilka :-)



Składniki:
20 dag krówek mlecznych
1/4 kostki masła
2 szklanki płatków owsianych
1 szklanka pestek słonecznika łuskanego
1 szklanka różnych "ulubionych inności" - u mnie dobrze sprawdziły się jagody goji, nasiona chia, sezam
1 łyżka kakao


Wykonanie:

W garnku rozpuścić masło i krówki. Dodać pozostałe składniki i dokładnie wymieszać. 

Kolejny etap każdy dostosowuje do możliwości swojej lodówki. Ja na blaszce z piekarnika rozłożyłam folię spożywczą, wyłożyłam masę, uformowałam ok 1 cm zbity placek. Potem przykryłam kolejną warstwą folii spożywczej i poprzez folię plastikowym nożem pokroiłam na mniejsze kawałki (jak poniżej na zdjęciu)


Tak przygotowane ciasteczka wstawiłam do lodówki do schłodzenia. W międzyczasie wyszłam na spacer z Laurą i wróciłam po ok 2 godzinach. Wtedy ciastka już były schłodzone. Wyjęłam je z lodówki, zdjęłam folię i porozłamywałam na kostki.


Ważne, aby przechowywać je w lodówce :-)

prawda, że proste?

smacznego!

pozdrawiam,
diabelnieanielska

.. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. .. 
Przeczytałaś/eś? Spodobał Ci się mój post? Będzie mi bardzo miło jeśli pozostawisz po sobie ślad :-)

poniedziałek, 1 czerwca 2015

[ pyszna tarta z budyniem i jabłkami a'la uśmiech teściowej ]

Parę ładnych lat temu miałam przyjemność przygotowania ciasta na pół-kruchym albo prawie biszkoptowym cieście o wdzięcznej nazwie "UŚMIECH TEŚCIOWEJ". Nie wiem skąd wzięła się ta nazwa, czy z tego, że jak teściowa zje kawałek to się aż uśmiechnie, że synowa tak dobrze piecze czy z tego, że czasem przekrój ciasta kojarzy mi się z rozjuszonym, ociekającym śliną pyskiem jakiegoś buldoga. Ot takie moje skojarzenia :) Ale do sedna. Ciasto było pyszne. Dziś przedstawiam Wam praktycznie identyczne ciasto jednak w formie tarty. Tarty to coś, co od jakiegoś czasu uwielbiam. Tak, więc - zapraszam!

ps. zanim zdążyłam sobie przypomnieć, że mam zrobić zdjęcie to został już ostatni, niezbyt wyględny kawałek :-(



Składniki:
300 g mąki
200 g masła o temperaturze pokojowej
100 g cukru pudru - dla nie lubiących zbyt słodkich ciast proponuję mniejszą porcję, ja dodałam ostatnio 60 g i jak dla mnie było nadal za słodkie
3 jabłka
cynamon do posypania jabłek
0,5 litra ugotowanego budyniu śmietankowego lub waniliowego przygotowanego wg instrukcji z opakowania

Przygotowanie:

1. Ugniatamy mąkę, masło i cukier puder. Gdy masa będzie gładka owijamy ciasto folią i wkładamy do lodówki na jakiś czas. 

2. Formę na tartę wykładamy na dnie papierem. Gdy ciasto się schłodzi 3/4 ciasta wykładamy do formy i nakłuwamy widelcem. Podpiekamy przez około 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

3. W czasie pieczenia się ciasta gotujemy budyń i kroimy obrane jabłka w ósemki lub drobniej. 

4. Gdy ciasto się podpiecze wykładamy na nie jabłka, posypujemy wedle uznania cynamonem, zalewamy budyniem. Pozostałą część ciasta z lodówki ścieramy na dużych oczkach tarki do warzyw na wierzch ciasta. 

5. Pieczemy jeszcze 30-35 minut aż zrumieni się wierzch ciasta.

pozdrawiam,
diabelnieanielska

poniedziałek, 9 marca 2015

[ szybka zapiekanka z patelni, czyli wspomnienia studenckich czasów ]

Czasy studenckie jak wiadomo przeważnie nie obfitują w dania jak z restauracji :-) Ja, będąc na pierwszym roku studiów, często szykowałam sobie właśnie taką zapiekankę z patelni. Jest prosta, szybka i smaczna, co w przypadku zapracowanego studenta sprawdzało się znakomicie. Obecnie przygotowuję ją jak na prawdę nie mam ani żadnego pomysłu na obiad lub kolację ani siły by stać w garach i cokolwiek szykować. Mąż ją uwielbia, ja zresztą też :-)



Składniki na jedną studencką porcję w wersji na "bardzo szybko":
makaron (świderki, kokardki lub inny wg uznania) 
1 mała cebula
kawałek kiełbasy (ja wybieram przeważnie chudą z kurczaka)
ketchup
starty żółty ser
przyprawy i zioła


Przygotowanie:
Gotujemy makaron, cebulę siekamy w piórka, kiełbasę kroimy w większą kostkę. Cebulę podsmażamy na szklisto, dodajemy kiełbasę i całość "rumienimy". Dodajemy ugotowany makaron i "zapiekamy" na patelni do przegryzienia się smaków. Na sam koniec dodajemy sos w postaci ketchupu w ilości takiej, żeby cała zapiekanka była kleista. Przyprawiamy (ja najczęściej dodaję sól, pieprz, bazylię). Wykładamy na talerz i posypujemy startym serem. 

et voila!

W wersji "na bogato" możemy dodać do zapiekanki pokrojoną w kostkę paprykę, kilka pieczarek lub inne dodatki, które lubimy :-)

Smacznego!
diabelnieanielska

środa, 4 marca 2015

[ małe grzechy na samej końcówce ]

Ach. Bronię się. Już ponad tydzień. Nie kupuję. Nie kuszę się oglądając je w internecie. Przełączam program jak tylko widać TO na ekranie. Ale ile można? Ochota nabiera rozpędu. Myśli tłoczą się w głowie. Kiedyś wyszukane strony internetowe znów o sobie przypominają. I w końcu dogania nas ze zdwojoną mocą chęć, na to jedno jedyne, puszyste jak chmurka, słodko-kwaskowate  - TO CIASTO!

I tak, inspirując się przepisem znalezionym w Internecie przed chwilą wyciągnęłam z piekarnika CIASTO BARDZO CYTRYNOWE :-) 

Korzystam więc z ostatnich chwil, że mogę sobie pozwolić na realizację wypiekowych marzeń (przynajmniej na najbliższy czas) i zapraszam wszystkich chętnych do pieczenia, bo ciasto wyszło pyszne. A do tego jest szybkie, łatwe, mięciutkie, puszyste i mega cytrynowe. 



Na zdjęciu wygląda jakby był zakalcem, ale niech was to nie zmyli, to skutek uboczny dużej ilości syropu :-)


Składniki:
200 g miękkiego masła
2 szklanki mąki
1 szklanka cukru
3 jajka
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1/3 szklanki mleka (ja zapomniałam, że mleko skończyło się rano, więc dodałam mleczko kokosowe)
2 łyżeczki aromatu waniliowego
2 cytryny
dodatkowo: 4 łyżki cukru, masło bądź margaryna do posmarowania blaszki i tarta bułka do jej wysypania.


Wykonanie:

1. Wyszorować cytryny i zetrzeć skórkę na bardzo drobnej tarce. Do oddzielnego naczynia wycisnąć sok.

2. Utrzeć masło z cukrem na jednolitą masę. Dodać jajka, mleko, mąkę, proszek do pieczenia, aromat waniliowy, skórkę cytrynową. Dokładnie wymieszać mixerem.

3. Masę przelać do wysmarowanej i wysypanej bułką tartą blachy i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na ok 45-50 minut (do suchego patyczka).

4. Do garnuszka wlać sok z cytryn i dodać 4 łyżki cukru. Doprowadzić do wrzenia i gotować przez około 4-5 minut. 

5. W cieście zrobić kilkanaście dziurek o głębokości 3/4 ciasta  i nasączyć gotowym syropem. Zostawić do wystygnięcia. Można również na sam koniec posypać ciasto cukrem pudrem, ale wtedy moim zdaniem byłoby za słodko, ale jeśli lubicie to droga wolna :-)

6. Wcinać, zajadać się, zapychać swój brzuszek i innych domowników :-) Pyszności!

Smacznego, 
diabelnieanielska

czwartek, 26 lutego 2015

[ czosnkowa zapiekanka makaronowa z brokułami, pieczarkami i mięsem mielonym ]

Dziś chciałabym przedstawić coś dla wielbicieli zapiekanek. Przepis jest w mojej rodzinie od dawna i jest to sprawdzone danie obiadowe/kolacyjne, które zawsze wychodzi i smakuje wszystkim :-) Wszystkie składniki przeważnie stosuję na tak zwane "oko". Jak ktoś lubi więcej makaronu lub mniej to dodajcie wg uznania. Tak samo jest z czosnkiem. W oryginalnym przepisie jest około główki czosnku. Jeśli nie lubicie aż takiego aromatu - dodajcie mniej.

Składniki:
makaron (np. świderki, kokardki)
kostka żółtego sera do starcia
50 dag mięsa mielonego (u mnie z indyka)
1 brokuł
1 duża śmietana
1 mały jogurt naturalny
50 dag pieczarek
główka czosnku

sól, pieprz

Przygotowanie:

1. Ugotować makaron, ser żółty zetrzeć na dużych oczkach, usmażyć mięso mielone, brokuł podzielić na różyczki i ugotować, pieczarki pokroić i podsmażyć.


2. Śmietanę wymieszać z jogurtem. Doprawić solą i pieprzem. Czosnek drobno pokroić lub przepuścić przez wyciskacz i dodać do mieszanki jogurtowo-śmietanowej. Dodać połowę sera.


3. Wszystkie przygotowane składniki wymieszać w dużym naczyniu żaroodpornym razem z połową mieszanki powstałej z jogurtu, śmietany, sera i czosnku. Wierzch posmarować pozostałą mieszanką i posypać żółtym serem, który nam pozostał.


4. Piec 20-25 minut w 180 stopniach (grzanie góra-dół) lub ewentualnie do zadowalającego stopnia przypieczenia sera :-)


5. Jeść z trzęsącymi się uszami :-) :-) :-)

Smacznego!


wtorek, 27 stycznia 2015

[ kulinarne przygotowania do porodu, czyli gotowanie dań do zamrożenia ]


Wertując namiętnie fora, blogi i poradniki na temat przygotowań do porodu i do tego co będzie zaraz po nim utwierdziłam się w przekonaniu, że warto wcześniej (póki jeszcze dam radę) przygotować zestaw mrożonych obiadów, co by potem, w pierwszych dniach maleństwa w domu nie zastanawiać się co by tu zjeść i jak znaleźć czas na gotowanie. 

Jako, że wcześniej jedynymi produktami jakie mroziłam były same warzywa, owoce albo surowe mięso trochę obawiałam się mrożenia całych obiadów. Wczoraj, odmrażając pierwsze "próbne" obiady zdecydowałam, że pora zacząć produkcję "pełną gębą". 

Obecnie moja lista mrożonek dopiero powstaje. W planach mam:
- kluski śląskie;
- gulasz wieprzowy;
- gołąbki w sosie własnym - początkowo gotowałam od razu w sosie pomidorowym, ale jako, że gołąbki można łączyć z różnymi sosami lepszym rozwiązaniem jest zamrożenie ich w formie ogólnej czyli właśnie w sosie własnym;
- pierogi ruskie;
- pierogi z serem;
- pierogi z mięsem;
- pasztet z kurczaka i ciecierzycy;
- kotlety/pulpety rybne - mrożone w formie przygotowanego, wcześniej zmielonego surowego mięsa, które po rozmrożeniu będzie można tylko uturlać w kotlety lub pulpety i wrzucić na patelnię lub do garnka;
- sos do spaghetti po bolońsku - można go wykorzystać zarówno do makaronu jak i do faszerowania papryki.

Takie dania jak kluski śląskie czy pierogi mrożę na surowo układając pojedynczo na płaskiej tacy z zamrażarki - zapobiegnie to posklejaniu produktu i potem łatwiej będzie nam wyjąć tylko ilość sztuk, która nas interesuje. Gdy już stwardnieją wrzucam je do zamykanego woreczka i podpisuję z datą wykonania. Potem wrzucam zamrożone do wrzącej wody, czekam aż wypłyną i gotuję na malutkim ogniu przez chwilę. Często spotkałam się na forach z informacją, że kluski się rozpadają itd. W moim przypadku nic takiego nie miało miejsca. Wystarczy tylko odpowiednio przypilnować. 

Gołąbki czy sos do spaghetti można albo zawekować w słoikach (ja jednak nie mam tyle miejsca w lodówce, aby przechowywać większą ilość) albo zamrozić. Ja mrożę w zwykłych foliowych torebkach, ale żeby nasze danie otrzymało ekonomiczny, łatwo układający się kształt sam woreczek zanim nałożę do niego potrawę wkładam w zwykłe pudełko do mrożenia. Po zamrożeniu mamy w miarę kształtne kostki, które łatwo upchnąć w szufladach zamrażarki.

Surowe mięso mrożę j/w, czyli układam kształtnie w pudełku i po zamrożeniu wyjmuję z pudełka i układam samą kostkę w zamrażarce.

Oczywiście wszystko podpisuję nazwą i datą.

A wy? Korzystacie z takiej formy przechowywania jedzenia? Jakie obiady polecacie do mrożenia?

pozdrawiam,
diabelnieanielska

środa, 21 stycznia 2015

[ domowy pasztet z ciecierzycy i kurczaka ]

Jak zapytałam męża czy lubi pasztety (zanim zaczęłam go robić wolałam zapytać co bym później sama nie musiała go jeść) to odpowiedział, że nie lubi tylko tych na dyskotekach. Żartowniś z tego mojego męża nie ma co :-)

Tak więc od jakiegoś czasu marzył mi się domowy pasztet. Taki wykonany samodzielnie, bo ostatnio potrawy wykonane samodzielnie nie dość, że cieszą brzuszek to jeszcze dodają +10 do poczucia zajebistości :-) Jako, że do tradycyjnego pasztetu trzeba dodawać wątróbkę, której nie lubię a swego czasu pamiętam, że moja rodzicielka robiła pasztet z kurczaka i ciecierzycy stwierdziłam, że i ja wypróbuję. Oczywiście powstał bez żadnego przepisu, bo mama robi wszystko na tak zwane "oko". Tak więc jak wyszło? Doskonale. 





Składniki na blaszkę keksówkę:
3 uda kurczaka
1 marchewka
1 cebula
bardzo mały seler
mała pietruszka
ciecierzyca (ok. 1 szklanki)
bułka tarta + pół szklanki wywaru lub pół suchej bułki wymoczonej w wywarze
2 małe jajka
przyprawy: sól, pieprz, zioła prowansalskie, mielona gałka muszkatołowa


Wykonanie:

1. Uda, marchew, seler i pietruszkę pozyskałam z rosołu z dnia poprzedniego. Jeśli jednak nie planujecie rosołu to ugotujcie wszystkie te składniki do miękkości.

2. Ugotować ciecierzycę. Ja zalałam ją wodą i moczyłam ponad 12h. Po tym czasie zlałam wodę, zalałam nową wodą i gotowałam godzinę. Po tym czasie odlałam wodę i pozwoliłam jej lekko wystygnąć.

3. Cebulę pokroiłam i zeszkliłam na patelni.

4. Gdy składniki były już gotowe ciecierzycę przemieliłam 3 razy na najmniejszych oczkach w maszynce do mielenia mięsa a kurczaka i warzywa dwa razy. Przemieliłam też bułkę wymoczoną w wywarze.

5. Do zmielonej masy dodałam 2 jajka i przyprawy do smaku. Wszystko wymieszałam ręką.

6. Po przełożeniu do blaszki i uklepaniu zrobiłam nożem wzór i wstawiłam na godzinę do nagrzanego wcześniej  do 180 stopni piekarnika. Po upieczeniu koniecznie trzeba ostudzić :-)


Smacznego !

pozdrawiam,
diabelnieanielska

niedziela, 18 stycznia 2015

[ Sałatka z tortellini - idealna nie tylko na wiosnę ]

Ostatnio zamiast srogiej zimy mamy za oknami prawie wiosnę. Dlatego dziś szybki przepis na sałatkę.
Są takie sałatki, które idealnie pasują na leniwą kolację, śniadanie, do grilla czy spotkanie ze znajomymi. Dziś przestawiam Wam prostą i szybką sałatkę z tortellini. Nic prostszego. Zapraszam do przygotowania i konsumowania :-)

Składniki:
Opakowanie makaronu tortellini 250 g
Jeden długi ogórek lub kilka mniejszych
3-4 pomidory, lub kilkanaście pomidorów koktajlowych
szczypiorek
majonez
sól, pieprz

Wykonanie:

1. W osolonej wodzie gotujemy makaron wg instrukcji z opakowania - ja przetrzymuję makaron chwilę dłużej, bo czasem zdarza się, że nadzienie makaronu jest jeszcze twardawe. Najlepiej spróbować i zobaczyć czy dodatkowe minuty w wodzie są potrzebne.


2. Po ugotowaniu przerzucamy makaron do oddzielnej miski.


3. Kroimy umyty i obrany ogórek. Umyte pomidorki koktajlowe  kroję zwykle na cztery.


4. Szczypiorek siekam i dorzucam do pozostałych składników.


5. Na sam koniec dodaję łyżkę/dwie majonezu i doprawiam solą i pieprzem. Dokładnie mieszamy.
Majonezu dodajemy stopniowo. Ważne, żeby sałatka była "lekka", a dorzucenie tony majonezu na pewno jej w tym nie pomoże.


Smacznego :-)

pozdrawiam, 
diabelnieanielska

poniedziałek, 22 grudnia 2014

[ Imprezowa pasta z czarnych oliwek ]

Imprezowy bufet zawsze spędzał mi sen z powiek. Ja jako ta, która lubi mieć wszystko zaplanowane "pod linijkę" zaczynam zawsze wszystko organizować na długo przed realizacją planu. Długo poszukiwałam czegoś ciekawego do przyrządzenia na szybko i tak któregoś pięknego, ciepłego dnia lata pojechaliśmy na spontaniczną imprezkę przy grillu u znajomych. Gospodyni przygotowała wtedy bardzo dobre kanapki z pastą oliwkową. Trochę ją zmodyfikowałam i tak powstało właśnie coś takiego :-) Uprzedzam, że pierwsze wrażenie wizualne może być dość dziwne, ale łatwe wykonanie i smak zdecydowanie spycha wygląd na drugi plan :-)

Składniki:
1 słoik czarnych, wydrylowanych oliwek
ząbek czosnku
oliwa z oliwek
pieprz, sól
bagietka czosnkowa, sztuk 3
do dekoracji pomidorki koktajlowe, roszponka

Wykonanie: 

1. Odsączamy oliwki z zalewy.


2. Do wysokiego naczynia wrzucamy odsączone oliwki, łyżkę oliwy z oliwek i ząbek czosnku. Blendujemy na gładką masę. Próbujemy i doprawiamy do smaku. Jeśli ktoś lubi bardziej czosnkowe to może dodać więcej ząbków czosnku. U mnie przy jednym było bardzo intensywne.


3. Bagietki czosnkowe kroimy na kromki.


4. Kromki smarujemy pastą i dekorujemy :-)



Smacznego!

niedziela, 14 grudnia 2014

[ Sałatka z kurczakiem, żurawiną, prażonymi migdałami i sosem czosnkowym ]

Dziś kolejny przepis idealny na spotkanie ze znajomymi. Sam przepis pozyskałam od cioci męża, która lubi próbować nowych rzeczy. Mogę Wam obiecać jedno - niby dziwnie połączone smaki, ale gdy spróbujecie tej sałatki to zobaczycie, że nie pasujące do siebie z początku składniki tworzą bardzo fajne połączenie.

Składniki:
Mix sałat z roszponką
Ser feta
Pół sporej piersi z kurczaka
Płatki migdałowe
Pół szklanki suszonej żurawiny
Jogurt naturalny
2 łyżki majonezu
Ząbek czosnku
Pieprz, sól, tymianek, przyprawa do gyrosa lub inne wg upodobań.

Przygotowanie:
Zanim zaczniemy przygotowywać sałatkę robimy sos czosnkowy. W tym celu mieszamy jogurt z majonezem, czosnkiem. Doprawiamy solą i pieprzem. Doprawiamy do smaku wg upodobań. Ja lubię mocno czosnkowe więc zdarza mi się np dosypać czosnku w granulacie lub po prostu dokroić więcej czosnku. Po stwierdzeniu, że sos jest ok wstawiamy go do lodówki, żeby się przegryzły smaki.

Ok ruszamy dalej :-)

Zanim zaczniemy wszystko układać w misce musimy wykonać kilka przygotowań:
1. Myjemy i osuszamy sałatę.
2. Zalewamy żurawinę zimną wodą i odstawiamy na ok 25 minut. Po tym czasie odsączamy.
3. Pokrojonego w kostkę kurczaka przyprawiamy solą, pieprzem, przyprawą gyros lub innymi przyprawami które lubimy. Ja zawsze wszystko wykonuję na tzw "oko" więc musicie sami wyczuć przyprawy. Smażymy na łyżce oliwy.
4. Kroimy w kostkę fetę.
5. Płatki migdałów zarumieniamy na suchej patelni.

Na sam koniec wszystko układamy w misce w następującej kolejności:

1. Sałata


2. Sos, feta, sos 


3. Kurczak


4. Żurawina i migdały


I tyle. Voila! Sałatka zrobiła furrorę na urządzanych przeze mnie parapetówkach :-) Gorąco polecam!

niedziela, 7 grudnia 2014

[ przekąski na imprezę - parapetówka u diabelnieanielskiej ]


Do Naszego nowego mieszkania wprowadziliśmy się pod koniec maja 2014 jednak całe zamieszanie typowo parapetówkowe zaczęliśmy dopiero w listopadzie. Wynikało to z faktu, że przez ten cały czas mieszkaliśmy nie mając kuchni. Naszym jedynym sprzętem była lodówka do zabudowy - bez zabudowy stojąca na styropianie oraz pożyczona od babci męża stojąca na również pożyczonym małym stoliczku kuchenka elektryczna na dwa palniki, która najprawdopodobniej pamięta czasy na prawdę odległe ;-) 

Jak sami widzicie nie były to warunki na urządzanie imprez, zwłaszcza że nie chciałam zapraszać znajomych na same paluszki jak u Wolańskich w "Kogel-mogel".

Nadszedł listopad, nasza wymarzona kuchnia w końcu powstała i postanowiliśmy ruszyć z tematem. Tylko teraz co zrobić, żeby goście się najedli, dobrze bawili i dobrze zapamiętali odwiedziny w naszym mieszkanku?

Poniżej przedstawiam nasze skromne menu na 6-10 osób.
  • Faszerowane papryki* podane z frytkami
  • Kotlety drobiowe z cebulą, pieczarkami i żółtym serem* podane z frytkami
  • Sałatka owocowa
  • Sałatka z kurczakiem, żurawiną, prażonymi migdałami i sosem czosnkowym (przepis)
  • Sałatka z tortellini*
  • Kanapki z prostą pastą oliwkową (przepis)*
  • Drobiowe nuggetsy w sezamie z sosem czosnkowym
  • Smalczyk z własnym chlebem na zakwasie*
  • Ciasto marchewkowe z przepisu Chocoholiczki (przepis) - niebo w gębie!
  • Sernik z białą czekoladą z przepisu Pauliny z bloga kotlet.tv (przepis)
  • Pierożki z ciasta francuskiego z farszem z pieczarek z przepisu Kuchni na obcasach (przepis)
  • Paski marchewki do chrupania, suszone jabłka własnego wyrobu i świeże pokrojone w kółka
  • Dodatkowo standardowe zapychacze typu chipsy i paluszki, które nie miały jednak zbyt dużego wzięcia
* Na niektóre z powyższych niedługo przedstawię przepisy, bo na prawdę warto spróbować tych pyszności :-)

A Wy macie jakieś sprawdzone dania na takie imprezy?

pozdrawiam, 
diabelnieanielska

niedziela, 23 listopada 2014

[ szybki obiad od niechcenia ]

W dzisiejszym poście przekażę Wam przepis na szybki obiad. Ja robię go w wersji bezmięsnej jednak jeśli macie taką ochotę można na przykład dorzucić do niego podsmażonego kurczaka. Porcja, którą prezentuję przeznaczam na obiad dla dwóch osób (uwzględniając dokładkę ;-))

Składniki: 
woreczek ryżu
pieczarki wg uznania
cebula - 2-3 duże
4 ząbki czosnku
czerwona papryka
2 kostki rosołowe
koncentrat pomidorowy
oliwa z oliwek
sól, pieprz, słodka papryka, chilli i inne przyprawy do smaku wg uznania

Wykonanie:
1. Na samym początku gotujemy wodę w garnku i wrzucamy woreczek ryżu do wrzącej wody. Ja gotuję go "na oko", ale jest to ok. 15-20 minut. Po ugotowaniu rozcinamy woreczek i przerzucamy ryż do innego garnka.


2. Siekamy ząbki czosnku, kroimy cebulę na pół i potem na trzy części a następnie w paski. Na patelnię wlewamy łyżkę oliwy, gdy się rozgrzeje wrzucamy czosnek, podsmażamy ok. 30 sekund i dodajemy pokrojoną cebulę. W międzyczasie myjemy i kroimy pieczarki. 


3. Gdy cebula będzie miękka przerzucamy ją do garnka z ryżem , na patelnię wrzucamy pieczarki, posypujemy szczyptą soli i dusimy. Kroimy w tym czasie paprykę na średniej wielkości paski.


4. Pieczarki po usmażeniu przerzucamy do garnka z ryżem i cebulą. Podsmażamy paprykę. Ja podsmażam ją tylko chwilę, bo lubię gdy jest chrupiąca. Dorzucam do garnka z ryżem, cebulą i pieczarkami.


5. Do kubka wrzucamy dwie kostki rosołowe i zalewamy wrzątkiem do ok. 3/4 wysokości kubka. Dodajemy 3-4  łyżeczki koncentratu pomidorowego - jeśli ktoś lubi dania bardziej pomidorowe można dodać więcej wg uznania.


6. Powstałą mieszaninę dolewamy do garnka i doprowadzamy do zagotowania. 




7. Przyprawiamy i podajemy zadowolonemu mężowi :-)



Voila!

Smacznego!