wtorek, 7 lipca 2015

[ opowieści laury - mam już 16 tygodni !]



Cześć i czołem!

Upały, upały, upały :-) Myślałam, że lepiej będę je znosiła. Troszkę się przez nie męczę i jestem troszkę bardziej marudna. Są też oczywiście plusy, bo jak wymęczę się w dzień to potem długo śpię. Ostatnio przespałam bez pobudki 9 godzin. Mama była przeszczęśliwa, bo też się wyspała :)

W ubiegły wtorek byliśmy z samego rana na usg przezciemiączkowym i na usg mięśnia mostkowo-sutkowo-obojczykowego. Okazało się, że pierwsze usg wyszło bardzo dobrze. Natomiast na drugim usg wykazało, że z lewej strony barku mam większy mięsień. I to pewnie dlatego tak się krzywo układam. Jak będziemy na rehabilitacji to mama powie Pani co wyszło na usg i może wtedy nam zaleci jeszcze bardziej szczegółowe ćwiczenia. Na razie ćwiczymy tak jak do tej pory. 

We wtorek byłyśmy z mamusią po południu w parku. Wzięłyśmy kocyk, moje zabawki, mama wzięła sobie książkę i poleżałyśmy wygrzewając się w słoneczku :) bardzo mi się podobało. A w piątek umówiłyśmy się z mamy koleżankami i ich córeczkami nad pobliską wodę. Spędziłyśmy tam pół dnia od 11.00 do prawie 16.00. Leżałyśmy sobie w cieniu, woda pluskała, drzewa szumiały a kaczki pływające niedaleko ganiały się wesoło. Poznałam też nową koleżankę - Zuzę. Drugą koleżankę - Olę już poznałam wcześniej. Pisałam Wam o niej jak miałam 5 tygodni

W sobotę natomiast miałyśmy z mamusią bardzo aktywny dzień. Od samego rana ruszyłyśmy z ciocią Kasią na podbój IKEA. Mama kupiła regał do mojego pokoju z którego na razie będzie korzystał tatuś i fotel też do mojego pokoju do karmienia mnie a potem jak już nie będę jadła z cycusia do czytania mi bajek :-) Oba te produkty przyjechały do nas dopiero wczoraj. Ciocia też kupiła kilka rzeczy i ogólnie pomimo mega upału panującego w sobotę zakupy można udać za bardzo udane.

Muszę Wam też napisać, że fajnie w tej IKEA. Na samym wejściu trochę zgłodniałam i okazało się, że jest tam nawet specjalnie przygotowany kącik dla takich maleństw jak ja i ich mam. Jest tam stolik i fotel do karmienia. Dzięki temu nie musiałyśmy się nigdzie chować i w spokoju mamusia mogła mnie nakarmić. Brawo IKEA za takie pomysły! :)

Plan był też taki, żeby po drodze zajechać do Janek do Smyka po sukienkę, którą mama z ciocią upatrzyły na mój chrzest. Okazało się jednak, że w całej Warszawie nie ma już mojego rozmiaru :-( Ciocia wpadła na pomysł, żeby pojechać do Maximusa w Nadarzynie. Po drodze troszkę utknęłyśmy w korku, bo na samych światłach przy CH rozkrzyżował się tir i zablokował drogę. No ale najważniejsze jest to, że znalazłyśmy dla mnie sukienkę :) Przymierzyłam ich chyba z osiem, ale w końcu wybrałyśmy tę najpiękniejszą :) Już za niecałe 2 tygodnie będę w niej obchodziła swoje małe święto. Na razie została u cioci, bo jako mamusia chrzestna kupiła mi sukienkę w prezencie i przywiezie mi ją w dniu chrztu :-) Trochę szkoda, bo chętnie chodziłabym w niej już teraz :-(


W niedzielę natomiast tatuś zabrał mamusię na zakupy, bo mama po otworzeniu swojej szafy stwierdziła, że żadna wyjściowa sukienka nie dopina się w biuście. No sorry mateczko, ale moje mleczko jest ważniejsze niż jakaś tam sukienka ;-) Na szczęście udało się mamusi kupić nową sukienkę. Wygląda w niej prześlicznie! No i mamy kompromis - ja mam mleczko, mama pasującą sukienkę a tatuś spokój :)

No i jak zauważyliście już na zdjęciu głównym w tym tygodniu moim ulubionym strojem okazał się strój golaska :) przez te upały mama mi często funduje leżakowanie z gołą dupcią :) piszczę wtedy na cały głos tak mi fajnie i przyjemnie :) pewnie już cały blok słyszał jak się cieszę :-)

A wy co robicie, żeby przetrwać te upały?

buziaki,
Laurka