wtorek, 21 kwietnia 2015

[ Opowieści Laury - mam już 5 tygodni ! ]


I kolejny tydzień za nami :-) Czas zdecydowanie przyspiesza co troszkę smuci mamusię. Mówi, że nie zdążyła nacieszyć się mną - taką małą kluseczką a już jestem taka duża i rosnę jak na drożdżach i niedługo wyrosnę z rozmiaru 62. Ja tam się nie zgadzam, bo według mnie cały czas jestem taka sama mała. 

W ogóle jestem bardzo grzeczną dziewczynką. Bardzo się staram. Czasem tylko jak jestem zmęczona i nie mogę zasnąć to macham nóżkami i rączkami w każdą stronę i wtedy jeszcze bardziej się męczę i zaczynam płakać. Wtedy tatuś mnie bierze, przytrzymuje mi rączki i mnie tuli - wtedy się uspokajam i ładnie zasypiam. Rodzice próbują na noc mnie jeszcze zawiązywać w rożek robiąc ze mnie taki mały kokon. Ale ja się nie daję i szybciutko udaje mi się wyciągnąć rączki na wierzch. Wtedy mama z tatą się śmieją, że jestem mały Houdini :-)

Polubiłam również smoczek. Jak już jestem najedzona i szczęśliwa rodzice odkładają mnie do wózka albo łóżeczka to często mam tak, że chciałabym jeszcze pocmokać cycusia i wtedy rodzice dają mi smoczka. Ja sobie grzecznie cmokam i wtedy najczęściej zasypiam. 
W ciągu dnia też czasem dostaję smoka. Czasem nie umiem go jeszcze dobrze przytrzymać i mi wypada z buzi. Jak leży blisko to staram się go złapać ustami i rodzice się śmieją, że wyglądam wtedy jak mała foka :)

Wieczorami, jak przechwytuje mnie tatuś po całodziennej opiece przez mamusię to gramy razem w gry na komputerze a potem oglądamy filmy. Mamusia w tym czasie najczęściej odsypia nocne wstawanie. Lubię z tatą oglądać filmy a najbardziej to się nie mogę doczekać oglądania meczy, które mi tatuś obiecywał jak byłam jeszcze u mamusi w brzuszku. 

Z postępów rozwojowych to zaczęłam się ładnie uśmiechać i uczę się powoli gaworzyć. Łapię też rączkami wszystko co jest niedaleko, np mamę za włosy, tatę za włosy na klacie, pieluszkę na przewijaku, smoczek jak mam go w buzi itd. Wydaję z siebie też dziwne dźwięki. Jak leżę na przewijaku i mamusia do mnie mówi to ja wtedy piszczę i się uśmiecham - mama to lubi, bo widzę że wtedy też się uśmiecha :)

Wyskoczyły mi też jakieś krostki na twarzy i główce. Nie wiemy co to jest, bo mama nie używała na mnie żadnych nowych kosmetyków i nic nowego nie jadła, co mogłoby mnie uczulić. Myśleliśmy, że to może po pieczarkach, ale jadła je w tamtym tygodniu a wysypkę nadal mam. Chociaż to może trądzik niemowlęcy? Będziemy niedługo u pediatry, więc jak nie zejdzie to może pani doktor nam coś poradzi. 

A ja i herbatka z kopru nadal się nie zaprzyjaźniłyśmy. Wczoraj nawet pokazałam mamie, że jej bardzo nie lubię. Mam już wypracowane dwa sposoby. Albo udaję że piję i wypuszczam wszystko kącikiem ust albo naprawdę piję a potem wymiotuję wystrzeliwując herbatkę z siebie na 10 cm do przodu zalewając wszystko wokół. Może mama w końcu zrezygnuje. Mówi, że to niby na brzuszek  mi pomoże, ale ja coś czuję, że to jakiś podstęp. 

W sobotę miałam gości od tatusia z pracy. Było bardzo fajnie. Dostałam śliczną bluzę i dwa body (jedno z napisem Love my dad, a drugie Love my mum) :-) Wujek Adaś ponosił mnie na rączkach a potem jeszcze ciocia Ania, ale troszkę się bałam i u cioci popłakałam się. Wszyscy na mnie znów patrzyli i się mną zachwycali :-)

W tym tygodniu dużo też spacerowałyśmy z mamusią. Mama aż ma zakwasy, bo robiłyśmy ponad 5 km po parkach. Spacery mijają nam bardzo dobrze. Ja jestem grzeczna i całe spacery przesypiam a  mamusia cieszy się, że się w końcu może trochę poruszać, bo przez prawie połowę ciąży musiała na mnie bardzo uważać. A wczoraj byłyśmy na długim spacerze w parku z moją nową koleżanką Olą i internetową ciocią Kasią z bloga codziennosc-zycia.blogspot.com

A w weekend jedziemy do dziadków! Już nie mogę się doczekać, bo ma być piękna pogoda :-) :-) :-)

pozdrawiam,
Laurka