poniedziałek, 2 lutego 2015

[ (moje) najszczęśliwsze aspekty ciąży ]


Zanim zaszłam w ciążę często myślałam jak to będzie. Jakie to uczucie, gdy maleństwo rusza się w brzuchu. Jak to możliwe, że z plemnika i komórki rośnie najprawdziwsze w świecie dziecko. Pomimo, że sama ciąża w teorii była mi znana od dawna to dopiero podczas własnej ciąży zaczęło do mnie docierać, że rośnie we mnie mały człowiek, który za 9 miesięcy zawojuje całym naszym światem. 

Dziś chciałabym Wam przedstawić moje najszczęśliwsze chwile ciąży, która powoli dobiega końca. Podsumowanie robię również dla siebie, chociaż wiem, że na pewno nigdy tego nie zapomnę a tak na prawdę moje największe szczęście zacznie się w momencie porodu, gdy przytulę córeczkę po raz pierwszy.

[ dwie kreski na teście ]
Pamiętam ten słoneczny, ciepły, lipcowy dzień. A dokładnie 13 lipca 2014 r. Przedstawiłam już go Wam pokrótce w tym poście. Długo wyczekiwane dwie kreski w końcu pojawiły się na teście. Staraliśmy się o dziecko mniej więcej od listopada 2013 r. i co miesiąc z wielką nadzieją w sercu czekaliśmy na brak miesiączki. Z miesiąca na miesiąc coraz więcej zmartwień i złych myśli. A po zobaczeniu tych dwóch kresek serce zaczęło się radować i miałam ochotę wykrzyczeć moje szczęście całemu światu :-)

[ cudowna nowina ]
Pierwsze łzy w oczach pojawiły mi się przy przekazywaniu dobrej nowiny moim rodzicom, którzy od bardzo dawna wyczekiwali wnuków. Tym bardziej, że mój tata uronił łzę to i mi poleciało :-) 

[ pierwsze bicie serca ]
Pierwsze bicie serduszka naszego maleństwa usłyszeliśmy podczas badania usg w 12 tygodniu ciąży. Wtedy moje wzruszenie i szczęście osiągnęło apogeum. Pamiętam jak patrzyłam w monitor, obok stał mój mąż, na monitorze pojawiały się migające czerwono-niebieskie plamki a Pan Doktor włączył na głośniku bicie serca maluszka. Coś pięknego :-) Nawet teraz jak o tym myślę mam łzy wzruszenia w oczach.

[ pierwsze krągłości ]
Na pewno każda mama pamięta ten moment, kiedy była w stanie zauważyć w lustrze pierwsze krągłości brzucha. Ja codziennie stawałam przed lustrem i oglądałam się z każdej strony. Jest to tak na prawdę najbardziej widoczny aspekt bycia w ciąży. Nie ma co się oszukiwać. Nikt nie widzi naszego złego samopoczucia, jeśli się dobrze zakamuflujemy. Rosnący brzuszek widzą wszyscy. Oczywiście na początku nikt nie pyta wprost, bo co jeśli po prostu się nam trochę przytyło? Ja osobiście miałam takie sytuacje najczęściej w pracy na spotkaniach biznesowych. Później, gdy wybierałam się na dłuższą nieobecność przekazywałam informacje pracownikom z którymi utrzymywałam bliższe relacje oni stwierdzali, że domyślali się ale nie chcieli właśnie popełnić faux pas. 

[ dowiedzenie się o płci maluszka ]
Od początku ciąży zakładaliśmy, że nasze maleństwo będzie chłopcem. Mieliśmy nawet już wybrane imię. I jak tylko dowiedzieliśmy się, że pod moim sercem zamieszkuje mały szkrab nazywaliśmy je "młodym" :-) O tym jakiej dziecko jest płci dowiedzieliśmy się w około 6 miesiącu ciąży i nasze zaskoczenie było dość spore. Mąż stwierdził "ale jak to? ja już mam piłkę nożną" :-) I tak oto nie pozostało nam nic innego jak namalować na piłce np kwiatki czy serduszka i zrobić z piłki nożnej - dziewczyńską piłkę nożną :-)

[ pierwsze zakupy ciuszkowe ]
Nic bardziej nie rozczula niż widok malutkich skarpetek, czapeczek, sukieneczek, spodenek i w ogóle całego działu z niemowlęcymi ubraniami :-) Moje pierwsze zakupy trwały ok 2 godzin z czego większość czasu spędziłam na uśmiechaniu się do siebie i dotykaniu wszystkiego po kolei. 

[ pierwsze ruchy dziecka ]
Coś najpiękniejszego. Na początku takie bąbelki, jakby muśnięcia motylowymi skrzydełkami i niepewność czy to na pewno to. Potem jednak narastające na sile stuknięcia. I pierwsze poczucie ruchów maleństwa przez tatusia i jego uśmiech :-) Coś niezapomnianego!

[ pierwsza czkawka w brzuchu ]
Czytałam w internecie jak inne kobiety opisywały, że ich dzidziuś ma cały czas czkawkę. Ja nic nie czułam przez dłuższy czas. I tak dopiero koło 30 tygodnia ciąży faktycznie udało mi się natrafić na czkawkę małej. Pamiętam, że nieźle się uśmiałam :-) Potem, gdy już wiedziałam jak to odczuwam potrafiłam częściej natrafić na czkawkę Laury i za każdym razem głaskałam czule brzuszek mówiąc do niej :-)

[ pierwsze mocne kopnięcia ]
Oj i to takie mocne, że aż na chwilę zabierało mi oddech. Mała (na moje szczęście) jak już się rozpychała aż do bólu to robiła to niezwykle rzadko :-)

[ patrzenie jak tatuś dziecka głaszcze brzuch, mówi do brzucha ]
Czyż jest coś bardziej uroczego niż patrzenie na rodzącą się miłość naszego partnera do dzidziusia? Mnie to rozczulało i co wieczór przed położeniem się spać maszerowałam z wypchniętym brzusiem do mojego męża a on czule głaskał po brzuszku, mówił do niego, całował i przytulał. 

[ szczególne traktowanie przez rodzinę i obcych ludzi ]
Od momentu jak powiedzieliśmy o ciąży naszym najbliższym rozpoczęło się traktowanie mnie jak szklanki. Jedyne zalecenie to dbanie o mnie. Nie powiem, że nie było to miłe jak nie musiałam robić wielu rzeczy, chociaż często jednak było tak, że było mi po prostu niezręcznie. Zaczęłam to dopiero doceniać jak już ledwo turlałam się z moim brzuchem i faktycznie zagonienie mnie do roboty powodowało, że nogi bardziej puchły a mój oddech robił się taki, że zaczynałam sapać stojąc i nic nie robiąc :-)
Jeśli chodzi o obcych ludzi, to pamiętam na samym początku ciąży jak jechałam tramwajem i głowa spadała mi do spania a jakaś stara baba z wózeczkiem zakupów wygoniła mnie z miejsca, bo ona musi usiąść przy drzwiach, przodem do kierunku jazdy. Abstrahując od tego, że były inne wolne miejsca w tramwaju. No ale tak to jest. Wtedy, gdy kobieta najgorzej się czuje, to jeszcze nie ma brzuszka ciążowego i nie jest to jednoznaczne. Potem, gdy te pierwsze najgorsze dolegliwości mijają a pojawia się brzuch to ludzie zauważają i ustępują miejsca itd. W sklepie zdarzyło mi się dwa razy, że przepuszczono mnie w kolejce chociaż czułam oczy innych patrzące z nienawiścią. Na szczęście więcej było tych dobrych odruchów i na prawdę nie mam na co narzekać :-)


A Wy co najmilej wspominacie z okresu ciąży? Co sprawia, że kręci Wam się łza wzruszenia w oku?

pozdrawiam,
diabelnieanielska