niedziela, 22 lutego 2015

[ 37 tc - ostatnie chwile dla siebie? ]



Ostatnio moje samopoczucie zdecydowanie nie najlepsze. A jeśli już się poprawia - to tylko na chwilę. Dziś znów całą noc bez sensu się przebudzałam, męczyła mnie zgaga i nad ranem pojawił się gigantyczny ból głowy. Ciało spuchło. Brzuszek nabrzmiały. Ciężko się przewrócić w nocy z boku na bok. Skurcze przepowiadające czasem nabierają na sile. 
Ogólnie - już chciałabym być po porodzie.

Nie ma jednak tego złego co by na dobre nie wyszło. Stwierdziłam, że to ostatnie chwile relaksu, więc zrobię coś dla siebie. 

Wczorajszy dzień minął pod hasłem "spotkanie z przyjaciółkami". Kochany mężuś ogarnął zakupy a ja od rana troszkę poruszałam się po mieszkaniu, upichciłam ciasto marchewkowe, sałatkę gyros i pierożki z pieczarkami. Same pyszności. Potem zrobiłam sobie długą, prawie relaksującą kąpiel. Piszę prawie, bo z ogromniastym brzucholem jak położyłam się na chwilkę w pachnącej pianie to potem jak się podnosiłam złapał mnie skurcz w ramionach i myślałam, że już w wannie zjadę z bólu :) na szczęście wydostałam się dosyć żwawo, więc great success :)
Po takiej kąpieli człowiek od razu odżywa. Potem make-up, ładne ubranie i przywitałam gości :)

Plotki, ploteczki i dużo śmiechu :) Okazało się, że mamy kolejną ciężarówkę wśród nas, więc nasze dzieciowe grono będzie się powiększało. Super :-) 
Co prawda Laurka dawała o sobie często znać podczas spotkania i się niesamowicie wierciła co trochę męczyło, ale dziewczyny powiedziały, że brzuszek mam zgrabny i wcale nie widać jakobym się turlała jak im opowiadałam wcześniej. Uradował ich wózek, łóżeczko i cała niemowlakowa reszta :) 

A wieczorem, jak już pożegnałam koleżanki mąż się połasił do mnie i nawet pomasował plecki, które mi wczoraj szczególnie doskwierały :) Taki z niego skarbuś, że ta dobroć przeniosła się na dzisiejsze śniadanie i zrobił mi pyszną jajecznicę :)

Tak, więc dziś chyba dzień leżakowania, odpoczywania i prób pozbycia się bólu głowy. A w następnym tygodniu może jakiś pedicure, bo samej niestety ciężko się ogarnąć. 

We wtorek czeka mnie ostatnie usg, więc córeczko mam nadzieję, że pomimo, że ci wygodnie w brzuszku i wszystko u Ciebie dobrze to już planujesz wyskakiwać, żeby wtulić się w moje ramiona.

Nie mogę się Ciebie doczekać :-*