sobota, 23 kwietnia 2016

[ Opowieści Laury - mam już 49 tygodni !]

Cześć i czołem,

wizyta na Podlasiu na prawdę mi sprzyja. Na początku tego tygodnia w końcu mogłam zobaczyć się już z drugimi dziadkami. Z dziadkiem Wiesiem widziałam się już w piątek na rynku a z babci Basi nie widziałam odkąd była u nas w Warszawie. 

W środę mamusia umówiła się na spotkanie z małym Olkiem i ciocią Kamilą - swoją koleżanką ze szkoły o której pisałam już parę razy. Było fajnie tak połobuzować z kimś w moim wieku. Olek strasznie się rozwinął odkąd się ostatnio widzieliśmy :-) a jak mu czupryna urosła! Ja przy nim wyglądam jak małe chuchro. No i jedyny minus naszego spotkania był taki, że Olkowi zdarzało się krzyczeć bardzo głośno jak stałam obok i za każdym razem mnie tak straszył że aż płakałam. Mama od razu mnie przytulała i mi przechodziło. Ale czy ten Olek nie mógłby przestać jak ja przychodzę w odwiedziny? Dziwny jakiś :-)

W czwartek przyjechał po nas tatuś :-) najlepsze było to, że się go zawstydziłam na początku a potem jak już mnie przytulił to nie chciałam mu zejść z rączek. Strasznie za nim tęskniłam.
Po spakowaniu się ruszyliśmy w drogę do Warszawy.

Mama troszkę się obawiała, że znowu będę potrzebowała kilka dni na aklimatyzację, ale nic takiego się nie wydarzyło. Mamusia odetchnęła, że wszystko poszło tym razem bezproblemowo.

W piątek tatuś wziął wolne w pracy, bo mamusia pojechała na usg zobaczyć moje rodzeństwo. Tatuś został ze mną w domku. Mamusia po badaniu wysłała zdjęcie jak maleństwo do nas macha :-)


W sobotę rano po raz pierwszy mamusia przygotowała mi kanapki z pastą jajeczną ze szczypiorkiem. O-ja-cie! ale mniam to było! Cała się upaćkałam, więc od razu było widać że smakowało mi!


Wieczorem mieliśmy zaproszenie do kolegi ze starej pracy tatusia - Pawła i jego żony Agnieszki. Było znów super :) wszyscy się ze mną bawili a najbardziej właśnie ciocia Agnieszka. Rodzice pochwalili się też dobrą nowiną.

Niedzielę spędziliśmy na odpoczynku w domu.

W ogóle to tęsknota za tatusiem dała o sobie znać przez kilka dni po powrocie. Odkąd przyjechaliśmy do domku to biegam za tatą po całym mieszkaniu i nie zostawiam go na krok. Jak się zamknie w pokoju bo chce popracować to siedzę pod drzwiami i jak to mamusia mówi "skomlę".

A największym zaskoczeniem dla rodziców było to, że po powrocie coś mi się poprzestawiało i przestałam się tak świetnie bawić przy kąpielach. Raz to nawet było tak, że nawet nie chciałam nóżki zamoczyć i mamusia musiała wejść ze mną do wanny. Dopiero wtedy się na trochę uspokoiłam. Na szczęście przeszło mi po kilku dniach. Na szczęście - bo ja przecież uwielbiam kąpiele! :-)

Buziaki,
Laura