sobota, 23 kwietnia 2016

[ Opowieści Laury - mam już 48 tygodni ! ]

Cześć wszystkim,

ten tydzień rozpoczął się końcem mojego kataru :) mama była przeszczęśliwa, ja też, no i tatuś też. Doczekałam się też nawet swojego pierwszego kucyka :-) Wyglądałam przekomicznie i mamusia od razu go rozpuściła, bo włosy na mojej głowie a zwłaszcza na czubku są tak długie, że moja kitka nie wyglądała najlepiej.


Od wtorku rodzice zaczęli mnie nazywać swoją małpeczką. A wiecie dlaczego? Znalazłam nową zabawę. Jak tatuś siedzi przy biurku na fotelu i pracuje, to ja wspinam się po fotelu i wiszę obok niego dopóki mnie nie weźmie na kolana :-) Nawet raz ugryzłam go w rękę jak nie chciał mnie wziąć... Wygląda to mniej więcej tak:


Mama nazywa mnie też kaskaderem lub alpinistką :)

Ze względu na to, że mamusia nie najlepiej się czuła i troszkę się obawiała o moje młodsze rodzeństwo podjęli z tatusiem decyzję, że mamusia i ja pojedziemy na tydzień do dziadków. Tatuś powiedział, że mamusia będzie miała pomoc przy mnie i nie będzie musiała się przemęczać ganiając mnie po mieszkaniu.

W środę po pracy tatusia, gdy my z mamusią już byłyśmy spakowane wyruszyliśmy na Podlasie. Droga jak zwykle minęła nam bardzo dobrze. Lubię spać w samochodzie. Do tego mam już swój nowy fotelik i jeżdżę przodem do kierunku jazdy. Nie muszę się obracać, żeby popatrzeć na tatusia i w ogóle jest bardzo fajnie. 

Jak zajechaliśmy do dziadków, to od razu rodzice pochwalili się, że będę miała młodsze rodzeństwo. Wszyscy się ucieszyli a ciocia Agata powiedziała, że w końcu nie będę tak rozchwytywana i będzie można się podzielić z rozpieszczaniem mnie i mojego młodszego rodzeństwa :-)

Tatuś po jakiejś godzinie, dwóch pojechał z powrotem do Warszawy a my zostałyśmy. Ulokowano nas w pokoju cioci Ani, mama miała łóżko dla siebie a ja spałam w swoim łóżeczku. Co tu dużo opowiadać - było fajnie :) Całe noce przesypiałam, rano bawiłam się z mamusią i z pradziadkami, którzy mieszkają na dole a koło 13.00 wracały ze szkoły ciocia Agata i ciocia Ania i wtedy miałam już zabawy aż do wieczora ;) Czasem ciocia Ania brała mnie na kolana i oglądałyśmy razem bajki w TV. Każdy mnie zabawiał, przytulał mnie, dziadek mnie nosił na rękach (chociaż mama mówiła żeby tego nie robił tak często bo się przyzwyczaję).

W piątek rano poszłyśmy z mamusią odwiedzić dziadka Wieśka na miejskim ryneczku. Dziadek się strasznie ucieszył jak mnie zobaczył :) było strasznie chłodno i nie mogłyśmy z mamusią zostać dłużej, ale sam spacer w tę i z powrotem zajął nam strasznie dużo czasu. 

A w niedzielę mieliśmy małą imprezę - ciocia Agata miała urodziny. Przyjechali pradziadkowie z Brańska i mama pochwaliła się też im, że mają trzeciego prawnuczka w drodze :) Ucieszyli się :) 

W tym tygodniu zaczęłam też się wstydzić. Jak widzę kogoś nowego, kogo nie znam to zakrywam się ręką jakby mnie nie było w cale w pokoju. Wszyscy się śmieją wtedy, nie wiem dlaczego bo cały czas myślałam, że jak się zasłonię to mnie nie ma :-)

A na koniec Laurka na Walentynki :-)



Buziaki,
Laura