wtorek, 24 listopada 2015

[ Opowieści Laury - mam już 36 tygodni ! ]



Hejka,

Największa zmiana w tym tygodniu to taka, że praktycznie całkowicie odstawiłam się od picia mleczka z cyca. Mamusia w nocy zaczęła karmić mnie butelką chociaż tak na prawdę ostatnie dni tego tygodnia spędziłam przesypiając praktycznie całe noce. Po ostatnim czasie, gdy budziłam się bardzo często, w końcu przyszła chwila wytchnienia dla mamusi.

We wtorek znów przyjechał do nas dziadek. Razem z mamusią powiercił w moim pokoju dziury na kołki pod obrazki i Maryję, którą rodzice dostali "na nowe mieszkanie" a mamusia zdecydowała, że pięknie będzie wyglądała u mnie w pokoju. Po drobnych pracach remontowych mamusia upiekła pyszną pizzę dla siebie, tatusia i dziadka a ja poszłam prawie grzecznie spać. 

W środę znów zawitałyśmy z mamusią do Klubokawiarni "Qlka Cafe". Tym razem mamusia zabrała mnie na Gordonki - zajęcia umuzykalniające dla takich szkrabów jak ja. Muszę przyznać, że nawet mi się podobało chociaż dwa razy zdarzyło mi się zakwilić, bo przestraszyłam się głośnych dźwięków. Były też moje dwie koleżanki - Ola i Julka. Potem wspólnie bawiłyśmy się jeszcze na macie a na sam koniec mamusia zabrała mnie do basenu pełnego kolorowych kulek. Niestety wielkie było zdziwienie mamusi gdy po prostu wybuchnęłam płaczem i potem nie mogłam się uspokoić. Kulki jak widać na razie nie zostaną moją miłością :-)

Piątkowe popołudnie spędziłam na spacerze z koleżanką i kolegą z naszego osiedla. Dotleniłyśmy się trochę, nawet pospałam i jak już miałam dość siedzenia w wózku to zaczęłam marudzić i wróciłyśmy z mamusią do domku. Chyba przez to moje dotlenienie się (a może coś innego?) piątkowy wieczór rodzice spędzili na obejrzeniu filmu przy winku. Ja w tym czasie grzecznie spałam i obudziłam się tylko raz na karmienie :) Rodzice byli przeszczęśliwi. 

W sobotę rano nastąpiła natomiast rewolucja w moim pokoju. Rodzice przestawili regał i biurko tatusia, żeby zajmowały jak najmniej miejsca w pokoju. Po generalnych porządkach mamusia rozłożyła mój nowy dywan i tak oto mam już dokończony swój piękny pokój :-)



Popołudnie natomiast spędziliśmy na obiedzie w restauracji na Starym Mieście. Rodzice umówili się z wujkiem Konradem. Mamusia troszkę się obawiała jak to będzie ze mną i ile dam radę wysiedzieć. Ale że ja się wyspałam i miałam wyśmienity humor to skakałam, bawiłam się, cieszyłam, posiedziałam u wujka na rękach i potem skakałam jeszcze w wózku z asekuracją mamusi. Rodzice zjedli pyszny obiad, ja też zjadłam swój :) Dostałam też piękny balonik :) W restauracji byliśmy przez 3,5 h a jak wychodziliśmy to Panie kelnerki mówiły tatusiowi, że byłam najgrzeczniejszym dzieckiem :) zrobiłam też Pani kelnerce ładne "papa".

Wracając do historii łóżeczka turystycznego sprzed tygodnia to niestety mieliśmy dość spory problem z rozłożeniem go. Nawet dziadek próbował i nic. A że łóżeczko jest pożyczone to nie chcieliśmy go połamać i rodzice spakowali je z powrotem i zawiozą je do dziadków.

Z tematów innych niż wydarzenia dnia codziennego to chciałam powiedzieć, że dobry ze mnie gryzak jest. Gryzę wszystko co wpadnie mi w usta: stolik w salonie, wannę w łazience, kable, książki i łóżeczko, które wygląda jakby przebiegło przez nie stado bobrów. Mam nadzieję, że zjedzona farba z łóżeczka mi nie zaszkodzi. 

Nauczyłam się też wypinać język :) Mama się śmieje i próbuje go za każdym razem złapać :)

No i nauczyłam się też wchodzić na piętro stolika w salonie i schodzić z niego :) stawiam ostrożnie rączki przy schodzeniu i już nie zdarza mi się spaść - no chyba że się poślizgnę. W ogóle zrobiłam się ostrożną dziewczynką. Mama mnie chwali, że jestem taka mądra :)

Nadal uwielbiam też kąpiele z tatusiem :) Cały czas się śmiejemy i bawimy. Dlatego też jak tylko tatuś mnie wyciąga i zaczyna ubierać to głośno protestuję. 

No i na koniec najpiękniejsze zdjęcie jakie udało się zrobić mamusi. Mamusia jak na nie patrzy to za każdym razem się rozczula :)


Buziaki,
Laura