piątek, 13 listopada 2015

[ Opowieści Laury - mam już 34 tygodnie ]


próby zrobienia zdjęcia ząbkom :-) 

Cześć wszystkim :)

wykrakałam! mama się rozchorowała. Cierpiała strasznie, bo zaczęło się od bólu gardła, potem doszedł kaszel i kolejno katar, ból głowy i ból mięśni. Bidulka z tej mojej mamusi. Ja - widząc jak cierpi - byłam bardzo grzeczna. Mamusia kładła się w salonie na kanapie a ja grzecznie bawiłam się moimi zabawkami na macie. 

W związku z powyższym ten tydzień był mało interesujący. Poza poniedziałkową wizytą w aptece nie wychodziłyśmy w tygodniu na spacery. 

W sobotę jednak zaliczyliśmy całą trójką małą parapetówkę u mamy koleżanki. Znów było mnóstwo cioć i wujków i miałam z kim się bawić. Przez prawie całą imprezę tatuś się mną opiekował. Nawet udało mi się pospać troszkę u cioci w sypialni. Było bardzo fajnie, ale jak nadeszła moja pora kąpieli to dałam za wygraną zaczęłam już marudzić do wyjścia. Mamusia i tak była szczęśliwa chociaż mówiła, że za krótko i że nie zdążyła się nagadać. 

A w niedzielę 8 listopada wyszedł mi piąty ząbek! Uwierzycie? Już mam pięć ząbków. W związku z tym moje ulubione zajęcie to nadgryzanie łóżeczka albo stołu w salonie. Rodzice się śmieją, że to prawie jakbyśmy mieli bobra w domu. Brakuje tylko lecących wiórów. Nie wiem kto to jest bóbr, ale rodzice się śmieją, więc ja też się śmieję :)

Podczas mamy choroby znalazłyśmy nową rozrywkę. Bawię się z mamusią w chowanego w salonie. Mama raczkuje tak jak ja i chowa się za meblami, za piłką, za poduszkami i woła "Laura, gdzie jest mama?" i ja wtedy jej szukam :) a jak ją znajdę to mnie szybko łapie, przytula, daje całuski i krzyczy "A kuku!" :) Fajne te zabawy z mamą.

Nadal uskuteczniam moją miłość do elektroniki. Mam już dwie komórki, gryzę kable które napotkam na drodze, ostrzę ząbki na pilotach do telewizora, zabieram rodzicom ich komórki i uwielbiam a może nawet i KOCHAM drukarkę, która stoi schowana za łóżkiem w sypialni rodziców. Niech Was nie zmyli to stwierdzenie, że jest schowana, bo ja już doskonale znam tamte tereny i gdy tylko uda mi się uciec z salonu to biegnę ile sił w rączkach i nóżkach do drukarki. Czasem mama zdąży mnie złapać zanim dobiegnę, ale często mnie nie dogania :) Drukarka fajnie pika i wyskakują z niej kartki, które zdarza mi się zjeść. Mniam mniam :) Mama oczywiście potem zwraca mi uwagę i zabiera je a ja ostentacyjnie płaczę przez chwilę, żeby pokazać moje niezadowolenie.  

Uwielbiam również gotować z mamą w kuchni. Wspinam się po jej nogach ściągając jej przy tym spodnie. Ona się złości a ja się śmieję. Fajnie jak mnie trzyma na rękach żebym widziała co robi, ale jak musi użyć dwóch rąk i mnie odkłada to wybucham płaczem.

Przewinięcie mnie to nadal spore wyzwanie. Jako, że przewijak robi się na mnie powoli za mały to przewijamy się w salonie na macie. Mama nie zdąży mi umyć tyłeczka a ja - hop - i już jestem na czworakach. Oczywiście wycierając ufajdoloną dupkę w podłogę. Mama wtedy dostaje szału. Najlepiej mi się kica z gołym tyłeczkiem :) Mama dwoi się i troi żeby mnie utrzymać i przewinąć dlatego ostatnio przewijała mnie nawet jak stałam przy kanapie. 

W tym tygodniu uskutecznialiśmy karmienie mnie butelką i w końcu poszło :) tak więc teraz w ciągu dnia jem przeważnie z butli a mamusia ze dwa razy mnie podkarmia cycem a w nocy leci tylko cyc.

Tatuś przejął całkowicie moje wieczorne kąpiele. Odciąża mamusię, która i tak czasem zajrzy do nas, bo mówi, że nie może wytrzymać :) A z tatusiem jak to z tatusiem - zabawa w wannie zawsze jest przednia. Szkoda tylko że czasem a to zaleje mi oczy, a to opiję się wody :-P mi to jednak nie przeszkadza, bo super się bawimy razem. 

A jeśli chodzi o moje spanie, to w ciągu dnia jest ok i nie mam problemów z zaśnięciem. Gorzej jest w nocy, bo zdarza mi się budzić co godzinę :-( współczuję mamusi, bo jak do mnie tak wstaje to rano jest nieprzytomna... 

A co u Was?
Buziaki, 
Laurka