wtorek, 9 czerwca 2015

[ Opowieści Laury - mam już 12 tygodni ! ]


Za równo tydzień będę miała 3 miesiące :-) duża już ze mnie panna. 

Ten tydzień przyniósł troszkę zmian. Przede wszystkim mieszkam już w swoim pokoju :-) Na razie zmiana polegała tylko na przeniesieniu mojego łóżeczka i komody z przewijakiem z sypialni rodziców do mojego pokoju. Może w ciągu najbliższego tygodnia dorobię się też fotela na którym mama będzie mogła mnie karmić, bo na razie to nocą bierze mnie do sypialni a potem odkłada mnie do łóżeczka. Tak kursuje sobie między pokojami. Upatrzyła sobie fotel Strandmon z IKEA. 


Pocztą przyszła też naklejka na moją ścianę i może w weekend rodzice znajdą chwilę aby je przykleić :) 

Wraz ze zmianą pokoju i może trochę z tytułu strasznych upałów, które były w tym tygodniu zmieniło się moje nocne spanie. Przesypiam około 4-5 godzin a potem budzę się co dwie godziny. Mamie troszkę to doskwiera, ale tata dzielnie ją rano zmienia przy opiece nade mną i mama może sobie rano troszkę odespać nocne wstawanie. 

W czwartek było Boże Ciało. Pojechaliśmy z rodzicami do Piastowa na mszę i procesję. Było strasznie ciepło. Rodzice opalili się na twarzach i karku. Potem się tylko naśmiewali z siebie nawzajem, bo bardzo śmiesznie wyglądali. Całą mszę i prawie całą procesję przespałam. A jak już się obudziłam to byłam grzeczna i nawet po kościele tata zabrał nas na lody :) To znaczy mamę zabrał, bo ja jeszcze jestem za mała na takie smakołyki. Jak wróciliśmy do mieszkania to byliśmy tak zmęczeni, że przespaliśmy prawie całe popołudnie :-) Dawno tak wszyscy nie wypoczęliśmy. 

W sobotę natomiast pojechaliśmy na pobliskie glinianki. Rodzice umówili się ze znajomymi na wypoczynek nad wodą. Wzięli nawet ze sobą moją farmę - matę edukacyjną, żebym się nie nudziła. Ale ja i tak się nie nudziłam, bo wszyscy ze mną rozmawiali i zabawiali :-) Fajnie tak spędzać czas na powietrzu jak jest ciepło. 

Cały weekend minął nam na wypoczynku :-)

W tym tygodniu nauczyłam się też nowej sztuczki. Jak leżę to potrafię się już odpychać nóżkami. Mama się śmieje, że jak będę się tak odpychała na przewijaku to wyrżnę główką w ścianę i mi się w głowie poprzewraca, ale ja wiem, że się ze mną tak droczy - uśmiecha się wtedy do mnie i się razem śmiejemy :-)

W ogóle dużo się z mamą śmiejemy :) Lubię jak mama ze mną rozmawia, czyta mi baśnie jak jem. Ja też się strasznie rozgadałam. Co prawda do pierwszych słów jeszcze mi daleko, ale pierwsze "moje" rozmowy mam już za sobą. Rozmawiam z mamą, tatą, dziadkami, ciociami, wujkami, ale najwięcej to chyba sama ze sobą rozmawiam :-)

Zawzięcie też zaczęłam żuć swoje piąstki i paluszki u rąk. Mama aż się czasem denerwuje bo wszystko wokół mam zaślinione. A do tego potrafię czasem wsadzić paluszki tak głęboko, że aż się krztuszę. 

Dużo się też ruszam. Mamie ciężko uchwycić mnie na zdjęciach bez opcji "sportowej", bo inaczej wszystko się rozmazuje. 

W tym tygodniu pierwszy raz udało mi się też obsiusiać sofę w salonie. Mama z radością na twarzy zdjęła mi pieluszkę w celu założenia suchej i stwierdziła, że da mi troszkę pobrykać z gołą dupcią. Schyliła się tylko do wózka, żeby wziąć ceratkę a ja w tym czasie już zdążyłam nasiusiać :-) 

Udało nam się też dostać w końcu do neurologa, bo rodzice zaczęli się martwić tym, że tak bardzo odchylam główkę do tyłu i potrafię leżeć na brzuszku bardzo długo a z tego co mówił wujek Piotrek - nasz przyszły rodzinny lekarz - dzieci w moim wieku trzymają główkę około kilkunastu sekund. Tak więc pojechaliśmy do Pani doktor. Ta mnie zbadała i powiedziała, że mamusia musi mnie kłaść więcej na lewym boczku nawet jak mnie karmi, bo mam już delikatną asymetrię. Wypisała nam też skierowanie na usg przezciemiączkowe na które idziemy dopiero  30 czerwca, bo wcześniej nie było terminów. No i najważniejsze - od następnej soboty przez 6 tygodni będziemy co tydzień chodzić na rehabilitację. Rodzice troszkę się zmartwili. Najbardziej mamusia przeżywa to usg, żeby było wszystko dobrze. Mamy nadzieję, że będzie ok.

I to chyba tyle w tym tygodniu :-)

pozdrawiam,
Laurka