wtorek, 4 sierpnia 2015

[ Opowieści Laury - mam już 20 tygodni !]


Cześć wszystkim :-)

Ten tydzień minął nam na leniuchowaniu. Jak pamiętacie w ubiegłym tygodniu byłam na wczasach u dziadków. Po powrocie musiałam się na nowo zaklimatyzować. Mama już ledwo dawała radę, bo przez to, że przez całe wczasy miałam dużo towarzystwa to teraz też chciałam je mieć i jak tylko mamusia ode mnie odchodziła to zaczynałam krzyczeć i płakać. Nawet przyzwyczaiłam się chyba do kąpieli u dziadków, bo jak rodzice mnie chcieli wykąpać to zaczęłam płakać i nie wiedziałam za bardzo co się dzieje. Na szczęście w środę już mi przeszło i mamusia odetchnęła z ulgą, bo tak to nie mogła mnie odstąpić na krok. 

Mamusia stwierdziła też, że chyba się nie najadam. Co prawda jadłam praktycznie co godzinę, max dwie i cały czas krzyczałam jakbym była głodna, więc nie wyrabialiśmy się chyba z produkcją mleczka dla mnie. Zdarzało się, że w nocy budziłam się bardzo często. Mama jednak znalazła na to sposób i w aptece kupiła specjalną herbatkę dla mam, które karmią takie maluszki jak ja. Wydaje nam się, że bardzo to pomogło, bo mleczka wydaje się więcej i ja jestem najedzona i szczęśliwsza :-)

Cały tydzień minął nam bardzo szybko. Mama sporo mi czytała. Ostatnio jak byliśmy u dziadków to mama znalazła nawet jakąś książeczkę o misiach po angielsku i czytała mi w tym dziwnym języku. No i jeszcze o czarownicy mi czytała co latała na swoim odkurzaczu :-) Lubię jak mama mi czyta.

A wieczory i momenty, gdy w ciągu dnia nie mogę zasnąć mamusia umila mi śpiewając kołysankę "Ach śpij kochanie" i "Kołysankę dla Ani" zespołu Ich Troje, która się mamusi bardzo podoba. Mama mi mówi, że jak byłam jeszcze w brzuszku to mi czasem je śpiewała. I teraz jak na przykład zdenerwuję się podczas karmienia i nie mogę się wyciszyć to mamusia od razu zaczyna śpiewać a ja znów chętnie i spokojnie zaczynam jeść. Lubię wtedy też patrzeć na nią jak śpiewa i się do niej uśmiechać.  

Jako, że planujemy z rodzicami w tym roku pojechać na prawdziwe wakacje do Chorwacji to powstała potrzeba wyrobienia mi paszportu. W sobotę pojechaliśmy we trójkę do fotografa. 

A w niedzielę przybyły do Warszawy mega upały. Ale nam upały nie straszne i wybrałyśmy się z mamusią w samo południe do Kościoła. Mamusia myślała, że całą mszę prześpię a ja jej zrobiłam psikusa i obudziłam się jak tylko przeszłyśmy przez bramę Kościoła. Ale byłam za to niesamowicie grzeczna. Przez calutką mszę bawiłam się moim gryzakiem, rozglądałam się i uśmiechałam do mamusi :-)  

Z postępów rozwojowych to poza tym, że strasznie swędzą mnie dziąsełka i tatuś kupił mi maść do smarowania to rodzice mają ze mnie niezły ubaw. Podobno rewolucje jakie wykonuję są prześmieszne. Jem zawzięcie cały czas swoje stópki, na przewijaku trudno mnie ogarnąć tak się wiercę. Moja ulubiona pozycja do spania to taka na brzuchu z podniesionym tyłeczkiem. Zanim oczywiście usnę to się wiercę, żeby znaleźć najbardziej odpowiadającą mi pozycję. No i "wędruję" coraz bardziej po powierzchniach płaskich. Na razie rolę rączek spełnia moja buzia. Staję na wyprostowanych nóżkach jak leżę na brzuchu i coraz częściej zdarza mi się wylądować potem na boczku a następnie przewrócić samodzielnie na plecki. Ostatnio jak leżałam z tatusiem na łóżku rodziców w sypialni to turlałam się od krawędzi do krawędzi. Przez co teraz nawet jak zasnę w sypialni to mamusia obkłada mnie poduszkami z każdej strony a i tak co jakiś czas zagląda do mnie czy już gdzieś mnie nie zawiało.

A teraz mamy ważny tydzień. Po pierwsze odbędziemy kolejną wizytę szczepienną i kontrolną u pediatry. Po drugie tatuś w piątek będzie miał operację noska, żeby mu się lepiej oddychało no i może się uda, że nie będzie tak chrapał :-) Trzymajcie więc kciuki, żeby wszystko poszło gładko, bo tatuś to się strasznie denerwuje :-)

przesyłam całuski,
Laura