wtorek, 26 maja 2015

[Opowieści Laury - mam już 10 tygodni !]


Cześć i czołem!

Tydzień dziesiąty za mną :-) Obfitował on w cudowne chwile i mnóstwo prezentów :) Ale po kolei.

Z tych największych zaskoczeń to udało mi się w czwartek przewrócić z brzuszka na plecy. Mama aż zawołała tatę, bo nie mogła uwierzyć. No i oczywiście ja sama byłam bardzo zaskoczona :-)

Cały czas podtrzymuję, że robienie kupki wcale nie musi być codziennie. Ja wolę ją zrobić raz na jakiś czas a porządnie. I tak ostatnio czekałam nawet 5 dni. Mama nawet pytała się Panią Doktor czy to normalne i ona powiedziała, że jeśli przy tym nie cierpię i nie zwijam się z bólu jak przy zatwardzeniach to jest to całkiem normalne. Do tego lubię puszczać bączki. Tata czasem się śmieje, że takie smrody to aż ciężko wytrzymać :-) A mama mówi, że w sumie już jej to nie przeraża, bo się przyzwyczaiła :) Chociaż jak jechaliśmy samochodem na podlasie to czasem rodzice zastanawiali się czy to z pól czy ode mnie taki smrodek :P

Mój sen obecnie przekształca się na zmianę w:
- śpię 8 godzin do około 3.00 lub 4.00 w nocy, jem i idę dalej spać lub
- śpię 4 godziny do około 1.00 i potem budzę się co dwie godziny lub półtorej.
Sama nie mogę się zdecydować co jest lepsze. Mama woli jak śpię długo, ale ja tak lubię się patrzeć na moich rodziców, że mogę się poświęcić i budzić się częściej ;)
Troszkę też ostatnio zrobiłam się marudna. 

W czwartek byłyśmy z mamusią u lekarza na wizycie. Rosnę ładnie, ważę już ponad 5 kg. Wysypka zniknęła, ciemieniuszka została już tylko w jednym miejscu na czole, ładnie leżę na brzuszku. Mama z tatą postanowili na razie nie szczepić mnie na pneumokoki i kolejna wizyta za miesiąc będzie kolejną wizytą szczepienną 5w1 i drugiej dawki na rotawirusy. Mama mówi, że ma nadzieję, że nie będę tak płakała jak ostatnio, ale nie wiadomo jak będzie.

W tym tygodniu dostałam również swoje pierwsze prezenty na dzień dziecka. Rodzice mówią, że dostaję je wcześniej, bo już nie mogli się doczekać. Dostałam od nich Matę edukacyjną "Wesoła Farma" i body ulubionego klubu piłkarskiego tatusia - na zdjęciu :) Tatuś mówi, że jak już trochę podrosnę to zabierze mnie na mecz. Już nie mogę się doczekać! 

A w piątek pojechaliśmy znów na Podlasie do dziadków. Czas tam tak szybko mija i mama obiecała, że w lipcu pojedziemy tam na dłużej. Dziadkowie załatwili mi do spania śliczne wiklinowe łóżeczko i wanienkę do kąpieli. Sobotę spędziliśmy odwiedzając rodzinę taty i pradziadków ze strony mamusi. Dostałam od pradziadków śliczną lalkę i dresik, który będzie na mnie dobry za kilka miesięcy. Wieczorem tatuś pojechał na mecz a mamusia z babcią i ciocią mnie wykąpały. Ale było fajnie! Pluskałam się grzecznie :) Uwielbiam się kąpać! Potem ja poszłam spać a mama z dziadkami i ciocią oglądali Eurowizję. W ciągu dnia dostałam jeszcze dwa prezenty - małpkę do powieszenia przy moim wózeczku z grzechotką od dziadków i myszkę piszczałko-grzechotkę od cioci :-) 
Niedzielne przedpołudnie spędziłam śpiąc na podwórku. Było super! Ptaszki ćwierkały, drzewa szumiały a woda w skalniaku dziadka fajnie pluskała. Już dawno mi się tak dobrze nie spało. Po obiedzie pojechaliśmy jeszcze do rodziny taty i wróciliśmy do Warszawy na pół godziny przed zamknięciem lokalu wyborczego, bo tata z mamą głosowali na Prezydenta :-)

Tydzień znów minął niesamowicie szybko. 
A dziś jest dzień mojej kochanej mamusi, ale o tym w następnym tygodniu. 

Buziaki,
Laurka