wtorek, 31 marca 2015

[ Opowieści Laury - mam już 2 tygodnie ! ]



Cześć :-)

Ależ ten czas szybko leci! Minęły już dwa tygodnie a ja mam wrażenie jakbym była na świecie od bardzo dawna. Przyzwyczaiłam się już do swojego łóżeczka, chociaż fajnie jest jak tata mnie buja w moim wózku. 

Tata od wczoraj jest już w pracy i zostałyśmy same z mamą. Mama mówiła, że się troszkę obawia, ale na pewno dzielnie damy sobie radę we dwójkę. Bo jak nie my to kto? :)

W ubiegły wtorek byliśmy z rodzicami na wizycie u Pani położnej. Pani mnie zważyła i sprawdziła czy ze mną wszystko w porządku. Pojawiły mi się jakieś plamki w ustach i mamusia mi kilka razy dziennie musi je smarować lekarstwem. Na początku strasznie płakałam, bo nie wiedziałam co się dzieje, ale potem zobaczyłam, że lekarstwo ma słodki smak i nawet mi się podoba. 

W środę jak mama rano zmieniała mi pieluszkę zobaczyła, że odpadł mi już pępek :-) Zrobili nawet z tatą zdjęcie na pamiątkę :-) Myślałam, że w takim razie nie będzie mi już przemywała go tym zimnym płynem, ale nadal to robi chociaż stara się bardzo, żeby mi nie było nieprzyjemnie. 

A w piątek byłam na swojej pierwszej wizycie u pediatry. Sporo czasu czekałyśmy w kolejce, chociaż byłyśmy umówione na 15:00 to do gabinetu weszłyśmy dopiero przed 16:00. Cały ten czas przespałam. Jak weszłyśmy do gabinetu to się obudziłam, bo mama musiała mnie rozebrać do badania. Tak jak w domku pokazałam od razu, że lubię wtedy niezapowiedzianie zrobić siku i śmierdzącą kupkę. Nawet Pani doktor się śmiała, że dałam o sobie głośno znać :-) Potem szybko musiałyśmy wracać do domku, bo strasznie się rozpłakałam z głodu. 

Zaliczyłyśmy z mamą też jeden bardzo krótki spacer, ale że było zimno oraz wietrznie i było to przy okazji wyjścia do pediatry to szybko spacer się skończył. Musimy poczekać na cieplejsze dni, bo mama się martwi, że się przeziębię.

W niedzielę była u mnie ciocia z wujkiem i dostałam swoją pierwszą sukienkę :) Jest jeszcze trochę za duża, ale już się nie mogę doczekać aż ją założę. Prawie całą wizytę przespałam, ale nie przeszkadzało to cioci i wujkowi w noszeniu mnie i zabawianiu :-)

Ważę już 3480 g. Podobno ładnie przybieram na wadze, więc mamusia jest szczęśliwa. Dostałyśmy skierowanie do ortopedy i za miesiąc mamy też pierwszą wizytę szczepienną.

Z tych niedobrych rzeczy to mam problemy z brzuszkiem. Pani doktor i Pani położna mówią, że za wcześnie na kolkę. Strasznie się wiercę i wyginam i pobolewa mnie brzusio. Mama z tatą robią wszystko, żeby nie bolało i widzę, że im smutno, że nie mogą mi pomóc. Tata dzielnie mnie nosi na rękach i przytula, mamusia robi mi herbatkę z rumianku i kopru włoskiego, które są bardzo niedobre, ale żeby jej nie było przykro to kilka kropelek wypijam. Masują mi brzuszek i nawet tatuś ogrzewał mi brzuszek suszarką. A może wy moje wirtualne ciotki macie jakieś porady na takie rewolucje brzuszkowe? Kupkę robię chętnie, ale zanim ją zrobię to strasznie się wiercę i płaczę. Mamusia coś znalazła w internecie o dyschezji niemowlęcej. Miałyście z tym styczność?

Poza tym jak już usnę to przesypiam 3-4 godziny, czasem w ciągu dnia mama śpi ze mną, bo jak wstaje do mnie w nocy to potem w ciągu dnia jest zmęczona. 

Mamusia z tatusiem cały czas mówią o jakichś świętach. I myślą czy jechać do dziadków czy nie. Mama chce bardzo, bo nie wyobraża sobie świąt we trójkę, ale tatuś się boi, że jestem jeszcze za mała i że jak u dziadków wszyscy przyjdą do mnie w odwiedziny to może mnie ktoś zarazić i to niebezpieczne. 

To chyba tyle. Idę pouśmiechać się do mamy, bo ona wtedy jest taka szczęśliwa :)

pozdrawiam,
Laura