Kolejny tydzień minął tak szybko, że nie możemy w to uwierzyć.
Weekend rozpoczęliśmy odwiedzinami taty kolegów ze starej pracy. Oczywiście, gdy w zasięgu wzroku jest imprezka to nie śmiałem nawet spać. Grzecznie leżałem i czuwałem :) Wujek Adam nawet potrzymał mnie na rękach - reszta się bała. Dostałem też fajne prezenty - sowę która chowa w sobie termofor, bluzę, buciki :) Rodzice byli przede wszystkim szczęśliwi, bo pomimo, że wieczorkiem przy gościach za wiele nie spałem to przespałem całe przedpołudnie, więc rodzice mogli spokojnie przygotować całą gościnę. W międzyczasie, gdy robiłem przerwy na jedzonko podczas dnia tata wpadł na pomysł żeby położyć mnie w moim łóżeczku, gdzie mamusia zawiesiła już karuzelę. Nie muszę chyba mówić jak bardzo mi się podobała? Wodziłem wzrokiem za smokiem, rycerzem i koniem a rodzice się zachwycali jak mądrze obserwuję co się dzieje. Dodatkowo Laura miała atrakcję, bo wspinała się na łóżeczko i mnie pilnowała. Kochana ta moja siostrzyczka. Oczywiście całe imprezowe show skradła Laurka :)
Niedziela minęła poimprezowo czyli dosyć leniwie. Wszyscy troszkę poleniuchowaliśmy i nawet poleżałem z moją siostrzyczką na brzuszku :) Laura cały czas wyrywa się żeby mnie przewijać. Pomaga mamie rozpinać moją pieluszkę, obserwuje co mama robi, podaje chusteczki do wycierania mojej pupy i robi mi wtedy cacy cacy :) Jak już mam suchą pieluszkę i leżę gdzieś w zasięgu wzroku Laury to podbiega do mnie i mnie przytula i całuje. Mama się wtedy strasznie rozczula :)
Żeby nie było tak pięknie to Laurka parę razy została skrzyczana przez mamę, bo wspina się na mój wózek jak w nim leżę i składa mi daszek. Na daszku wisi małpka i za każdym razem jak Laura ją składa to dostaję małpką w głowę.
W poniedziałek mama stwierdziła, że idziemy na spacer. Był to nasz pierwszy dzień bez nikogo do pomocy. Mamusia była troszkę przerażona, ale świetnie sobie poradziła. Cały czas powtarza, że jesteśmy drużyną i musimy współpracować - ona, Laura i ja. Laurka jest kochaną siostrzyczką. Pomaga mamusi zmieniać mi pieluszki, podaje to o co mamusia poprosi, gdy ta mnie trzyma i potrzebuje 'trzeciej ręki'. A wieczorami, gdy jesteśmy kąpani to Laura myje mi nóżki :-) Rodzice się ze mnie śmieją, że dolewam sobie do kąpieli :-)


Jeśli chodzi o mój rozwój to zaczynam wysyłać pierwsze uśmiechy :) Mama to się aż popłakała ze wzruszenia :) cały czas i mi i Laurze powtarza jak mocno nas kocha.
A wieczorem jak przychodzi tatuś to jest wspólne tulenie. Póki ja jeszcze jestem mało absorbujący to leżę i obserwuję jak tatuś bawi się z Laurą.
Cały piątek minął mamusi na pakowaniu nas do wyjazdu do dziadków. Wieczorem po kąpieli ruszyliśmy w drogę. Po drodze mamusia raz mnie nakarmiła i zajechaliśmy na miejsce o północy. Całą drogę przespałem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz