piątek, 5 lutego 2016

[ Opowieści... Czyje? Na pewno nie Laury :-) ]

No i Laura się wygadała w opowieściach ;-) eh ten mój gagatek...

Powiem oficjalnie... Pomimo, że planowaliśmy powiększenie rodziny, to nie wiedziałam, że zadzieje się to tak szybko. Chociaż mój urlop rodzicielski dobiega końca, więc może lepiej że właśnie teraz się stało.

Sprawa wyglądała następująco. W ostatnim dniu listopada dopadła mnie pierwsza po urodzeniu Laury miesiączka. Potem czas sobie płynął, minęły święta a kolejnej miesiączki jak nie było tak nie było. Zrobiłam test ciążowy i co? Negatywny. To sobie czekałam dalej już bezstresowo no bo przecież często zdarza się tak, że po porodzie miesiączki są nieregularne :-)

W międzyczasie miałam kontrolną wizytę u mojej Pani doktor od spraw kobiecych. Ta zbadała mnie i dała skierowanie na usg "żeby sprawdzić czy po porodzie jest wszystko ok". 

Na usg umówiłam się w piątek o 7.00 czyli na tyle wcześnie, żeby jeszcze zdążyć odstawić samochód mężowi, co by mógł do pracy pojechać. 

Nawet malując się przed pojechaniem do lekarza tak sobie myślałam, że może jestem w ciąży, bo od kilku dni pobolewały mnie jajniki, ale stwierdziłam że sama się nakręcam. 

Wizyta na usg zaczęła się słowami:
"no mamy tu dużą torbiel... 7 cm, bardzo duża.... niedobrze" tu dłuższa chwila przerwy i po chwili Pani doktor powiedziała "no i mamy też ciążę" :-) 

Zaskoczona byłam strasznie :-) no i zmartwiona jednocześnie tą moją torbielą. Prawdopodobnie czeka mnie operacja. Jutro idę znów do lekarza, prawdopodobnie dostanę skierowanie do szpitala. No i tak na prawdę nie wiem co dalej. Mam na siebie bardzo uważać, bo tak duża torbiel może w każdej chwili pęknąć albo się skręcić i wtedy wszystko trafi szlag. Wyczytałam też że ryzyko poronienia bez operacji jest równe ryzyku poronienia w przypadku operacji...

Ciąża wtedy na badaniu została określona na "bardzo wczesna, może 4 tydzień". Mam nadzieję, że wszystko potoczy się sprawnie. Słyszałam, że często torbiele się wchłaniają i może moja operacja nie będzie konieczna...

Mam lekkiego stresa. 
Trzymajcie kciuki.

pozdrawiam,
diabelnieanielska